<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	
	xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Recenzje NEO+</title>
	<atom:link href="http://recenzje.neogo.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://recenzje.neogo.pl</link>
	<description>Just another NEO GO weblog</description>
	<lastBuildDate>Wed, 14 Mar 2012 15:17:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>The Elder Scrolls V: Skyrim</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:55:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[PlayStation 3]]></category>
		<category><![CDATA[Xbox 360]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14125</guid>
		<description><![CDATA[Skyrim to szczytowe osiągnięcie sztuki pisania gier, nic dodać nic ująć. To tytuł, który już swoimi zapowiedziami potrafił zawładnąć umysłem i wyobraźnią. I to nie tylko dlatego, że jakiś członek zespołu developerskiego opowiadał niestworzone...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Skyrim to szczytowe osiągnięcie sztuki pisania gier, nic dodać nic ująć. To tytuł, który już swoimi zapowiedziami potrafił zawładnąć umysłem i wyobraźnią. I to nie tylko dlatego, że jakiś członek zespołu developerskiego opowiadał niestworzone rzeczy, obiecując gruszki na wierzbie. Zupełnie nie było to koniecznie, wystarczyła wzniosła, jeżąca włos na głowie muzyka i widowiskowy pojedynek samotnego śmiałka ze smokiem. Z materiałów promocyjnych biła obietnica wspaniałej, klimatycznej przygody, pozostawało więc mieć tylko nadzieję, żeby tego „nie spieprzyli”. Nic takiego się nie stało, obietnice zostały spełnione, a nadzieja tym razem okazała się matką mądrych. Co więcej, zanurzając się w fascynujący świat Skyrim, dostałem o wiele więcej, niż się spodziewałem, a gra nie szczędziła mi (i w dalszym ciągu nie szczędzi) niespodzianek. To po prostu jedna z tych gier, które dorastają do wykreowanego wokół siebie hype’u. Jak doskonale wiecie z doświadczenia, nie jest to łatwe zadanie. Zwłaszcza w przypadku gier, których wypatruje się latami.</p>
<p>Bethesda na kolejną odsłonę swojej flagowej serii kazała czekać aż sześć wiosen, nie był to jednak czas stracony. Pierwsze trzy lata były właściwie okresem intensywnego planowania i pracy designerskiej, na które niemały wpływ miał również przelotny romans z trzecim Falloutem. Autorzy postawili przed sobą szereg założeń jakościowych i podeszli do tematu bardzo ambitnie – jeżeli któryś z punktów nie mógłby być osiągnięty na obecnej generacji konsol, projekt miał czekać na lepsze sprzętowo czasy. Przyznam, że takie postawienie sprawy jest bardzo budujące. Widać bowiem, że Skyrim to dziecko poczęte z miłości nie tylko do pieniądza.</p>
<p><strong>Skyrim, moja żono</strong><br />
Oblivion złaziłem wszerz i wzdłuż, bo uwielbiam formę rozgrywki oferowaną przez Bethesdę w seriach Elder Scrolls czy Fallout. Nie znaczy to jednak, że gra była pozbawiona wad. Świat, choć ogromny i otwarty na radosną eksplorację, był nienaturalnie „płaski”. Jasne, zdarzały się góry, jeziora i doliny, żadne z tych miejsc nie miało jednak w sobie na tyle tożsamości, by dać iluzję podróżowania po prawdziwym świecie. Sytuacji nie poprawiał fakt, że większość lochów wykonana była z ograniczonego zestawu „klocków”. Efektem takiej konstrukcji świata było nieznośne uczucie deja vu, które dodatkowo utrudniało zawieszenie niewiary i zanurzenie się w przygodzie.</p>
<p>Skyrim to inne miejsce niż miałkie Cyrodiil. Jego ogromny teren jest bardzo zróżnicowany: są rozległe doliny, porośnięte kolorową roślinnością i poprzecinane rwącymi strumieniami. Gęste lasy, z pięknymi, naturalnie animowanymi drzewami najróżniejszych maści. Przemierzycie również mroczne bagna, usiane błędnymi ognikami i raz po raz spowijane mgłą. Są wzgórza przyozdobione głazami narzutowymi i hardymi krzewami. Są też górujące nad krainą skaliste szczyty, przykryte białą kołdrą śniegu. Skyrim to piękna i różnorodna ziemia, która, choć z reguły mroźna, zawiera w sobie chyba każdy rodzaj terenu, z wyjątkiem piaszczystej pustyni. Grafika jest piękna, dlatego nieraz łapałem się na podziwianiu barwnej roślinności, wschodu słońca nad wodospadem czy malowniczej zorzy polarnej. Skok jakościowy względem Obliviona jest zauważalny, choć na pewno nie kolosalny, a wprawne (upierdliwe) oko wyłapie pewne problemy – jak choćby koszmarność niektórych tekstur, kiedy zbliżyć się do nich na odległość miecza, czy spoglądając na nie z lotu ptaka (wspinając się na jakiś szczyt lub korzystając z „usług” giganta). Zdarzają się też spadki płynności animacji, kiedy na ekranie dzieje się zbyt wiele, czasami jakaś tekstura doczyta się z małym opóźnieniem. To jednak przypadki na tyle rzadkie lub nieuciążliwe, żeby nie przejmować się nimi. Upierdliwe oko niech doceni lepiej dynamiczne zmieniające się cienie i oświetlenie lub wspomniane wcześniej animacje drzew. Niech zawiesi się na generowanym w czasie rzeczywistym śniegu czy szronie osiadającym na tarczy bohatera. Naprawdę nie ma co marudzić, zważywszy na ogrom udostępnionego świata i fakt, że każdy widniejący na horyzoncie szczyt jest do zdobycia.</p>
<p>Pokusa eksploracji jest nieodparta, a Skyrim podjudza, by zejść z ubitych traktów. Stymuluje to dodatkowo sprytnym systemem generowania zadań pobocznych w akurat tych miejscówkach, gdzie gracz jeszcze nie zawędrował. W drodze do celu na radarze co rusz pojawiają się nowe miejscówki do zbadania, a zanim dotrze się do wybranej, już widać cztery kolejne. Na zwiedzanie czekają jaskinie – od takich małych, będących kryjówkami bandziorów aż po ogromne kompleksy, z których wyjścia mogą prowadzić bogowie wiedzą dokąd. Są ruiny pradawnych świątyń, grodów, wież, stanic i wielu innych, są warowne obozy otoczone palisadami. Do tego więzienia, zarówno opuszczone jak i wciąż eksploatowane, ołtarze, maleńkie wioski&#8230; Doprawdy, nie sposób tego wszystkiego wymienić i chyba nie warto tracić więcej miejsca. Wystarczy powiedzieć, że różnorodność tak zwanych „lochów” jest więcej niż zadowalająca, a autorzy wyciągnęli naukę z wpadki przy Oblivionie. Przemierzanie Skyrim to dziesiątki, jeżeli nie setki godzin pasjonującej zabawy. Nie traficie do dwóch takich samych miejscówek, a kolejne będą Was zaskakiwać swoją zawartością. A to jakąś zagadką związaną z puzzlami w rodzaju Indiany Jonesa, a to pradawną tajemnicą, która enigmatyczną notką daje początek epickiemu questowi. Można napotkać jakąś bestię i stoczyć z nią pojedynek lub odkryć potężny artefakt. Albo natrafić na bohatera niezależnego, który myszkuje w starej twierdzy w poszukiwaniu zaginionej małżonki. Oczywiście, można mu pomóc i ruszyć tropem dziewczyny, wynik śledztwa okazuje się jednak zupełnie inny niż to, do czego przyzwyczaiło nas oklepane fantasy. Chciałbym w tym miejscu dodatkowo podkreślić – to nie są nawet zadania poboczne, to niespodzianki czekające na eksploratorów. Dla tych, które cenią sobie taki rodzaj rozgrywki, Skyrim okaże się prawdziwym skarbem; grą, na którą czekali latami.</p>
<p><strong>Co z niego za typ</strong><br />
Z tak rozbudowaną eksploracją blisko związana jest oczywiście walka. Można ją z grubsza podzielić na trzy sposoby, z jakimi bohater rozprawia się z przeciwnikami. Wojownicy ruszą do boju z mieczami, maczugami i toporami po jednym egzemplarzu w każdej z dłoni, lub dodatkowo zastawiając się tarczą. Mogą też zdecydować się na broń dwuręczną, stawiając na ciosy wolniejsze, za to o wiele mocniejsze. Magowie mają do dyspozycji bogaty wachlarz czarów, a łotrzyków standardowo da się uczynić cichymi maszynami śmierci – czy to z łukiem, czy sztyletami. Najlepsze jest jednak to, że tym razem nikt nie narzuca graczowi określonej roli, na którą trzeba zdecydować się w pierwszych minutach gry. Da się grać zupełnie po swojemu, łącząc różne rodzaje broni, czarów i przedmiotów w dowolne kombinacje. Dzięki temu można mówić również o sporym potencjale do ponownych przejść gry, ze względu na różnorodność możliwych bohaterów i jej wpływie na rozgrywkę. Gracz nie jest ograniczony nawet przez wybór rasy, bo bonusy uzyskane dzięki przynależności gatunkowej to tylko niewielkie ułatwienia na początek gry. Jeżeli poświęcicie swojej postaci trochę pracy, to i z wątłego elfa zrobicie skutecznego mordercę z dwuręcznym toporem.</p>
<p>Na taką dowolność pozwala system rozwoju postaci, który w rewelacyjny sposób łączy zalety systemów znanych z poprzednich odsłon serii oraz tego z Fallout 3. Do dyspozycji gracza oddana jest lista osiemnastu umiejętności podzielonych na trzy grupy. Do dziś dziwi mnie fakt, że sposób rozwoju poszczególnych zdolności nie rozprzestrzenił się po wszystkich cRPG, bo według mnie nie ma lepszego pomysłu, niż doskonalenie swoich umiejętności poprzez ich stosowanie. Tak po prostu. Chcesz lepiej otwierać zamki? To nie przepuszczaj żadnemu, którego napotkasz. Chcesz być mistrzem maczugi? To częstuj nią swoich wrogów. Pozwala to na zżycie się z własną postacią, która po jakimś czasie wydaje się być jak druga skóra, bo tak dobrze odzwierciedla preferowany przez gracza sposób zabawy. Ogólny poziom postaci zależny jest od sum poziomów wszystkich umiejętności, więc po jakimś czasie będzie Was kusić, żeby zabrać się za jakieś rzemiosło – ja po kilkudziesięciu godzinach gry zająłem się produkcją skórzanych elementów zbroi. Żeby zdobyć materiały potrzebne do pracy, wybierałem się na polowania na wilki, niedźwiedzie i inne bydlęta. Zupełnie jakby mało było w tej grze do roboty, dołożyłem sobie kolejną – szlajanie się po krzakach za zwierzakami. Tak czy siak, praca w kuźni dała mi w efekcie kilka poziomów doświadczenia, a kiedy byłem już zdolnym kowalem i pasek postępu mocno zwolnił, zabrałem się za alchemię. Do polowań na futrzaki dołączyło zbieranie kwiatków i grzybków&#8230;</p>
<p>Kolejne poziomy warto zdobywać, bo każdy z nich oznacza zwiększenie puli many (potrzebnej wiadomo do czego), życia (żeby więcej przyjąć na twarz) oraz wytrzymałości (do biegania, skakania i mocnych ciosów). To jednak nie wszystko, bo z każdym poziomem – tak jak w Falloucie – gracz otrzymuje jednego perka. Wszystkie umiejętności mają swoje drzewka takich bonusów, a są wśród nich naprawdę fajne perełki, jak na przykład dekapitacja przeciwnika czy zoom podczas celowania z łuku. Dość powiedzieć, wraz z odblokowywaniem kolejnych perków wyraźnie wzrasta moc bohatera, co jest źródłem ogromnej satysfakcji.</p>
<p>Walka wręcz wydaje się z początku prostacka, bo polegająca na szalonym machaniu bronią, ale i tutaj Skyrim po chwili zaskakuje. Po pierwsze, przywalenie przeciwnikowi w zęby tarczą nigdy się nie nudzi i jest genialną zagrywką na przełamanie lodów. Po drugie, wspomniane wcześniej perki potrafią znacząco wpłynąć na taktykę walki, jak na przykład ten włączający bullet time, kiedy w trakcie zasłaniania się tarczą przeciwnik odpali mocny cios. Odkąd wykupiłem ten bonus, przy potężniejszych oponentach wyczekiwałem momentu, w którym składali się do ataku. Potem wystarczyło tylko takiego gonga uniknąć, zajść jednocześnie przeciwnika z flanki i przejechać mu ostrzem po krzyżu. Podobne ułatwienia życia czekają na strzelających z łuku, których da się zamienić w istną mieszankę ninja ze snajperem albo postaci używających magii, z których da się zrobić coś w rodzaju żywego miotacza ognia, czy nekromantów zastawiających się świeżo wskrzeszonymi trupami. A to tylko przykłady, bo możliwości jest wiele. Wracając jeszcze na chwilę do walki wręcz – pojawiają się tutaj znane z Fallouta 3 animacje wykończeń wrogów. Co jakiś czas kamera wyskakuje z oczu bohatera i w zwolnionym tempie pokazuje, jak ten wgniata przeciwnikowi twarz potężnym ciosem maczugi. Takie momenty, w połączeniu z doniosłą muzyką, potrafią być niezapomniane, a w żyłach raz po raz pojawia się adrenalina.</p>
<p><strong>Mówią o mnie w mieście</strong><br />
Niezapomnianych momentów Skyrim nie będzie Wam szczędzić. Wielu z nich dostarczą pojedynki ze smokami, które – generowane losowo – potrafią zaskoczyć niemal w każdej chwili. Dochodzi dzięki temu do niesamowitych sytuacji, w których gad pojawia się na jakiejś imprezce kompletnie nieproszony. Przykład? Jasne, posłuchajcie: szturmuję ruiny zamku zamieszkane obecnie przez kult czarnych magów. Biegnę do bramy, uskakując przed ciskanymi we mnie z murów kulami ognia, kiedy nagle niebo przecina ryk smoka. Chwilę później widać jego cielsko, potem zaś strumień ognia z jego gardzieli. Gad, wzbijając tumany kurzu, wylądował obok, ziejąc ogniem wokoło. Zarówno ja jak i czarnoksiężnicy zapomnieliśmy o walce ze sobą i razem ruszyliśmy na smoka, ja z tarczą w dłoni, oni zaś ostrzeliwując gada czarami. Dodajcie do tego te „barbarzyńskie chóry”, które włączają się podczas potyczek ze smokami i macie obraz adrenaliną i epickością płynący.</p>
<p>Losowe generowanie smoków oznacza rzecz jasna, że teoretycznie jest ich nieskończona ilość. Możliwe, że z tego powodu przestaną robić na Was tak wielkie wrażenie jak na początku, bo nie da się ukryć, że wkrada się tutaj rutyna. Mnie to jednak nie przeszkadzało i każda walka z bydlęciem dostarczała satysfakcji. Bitew tych można oczywiście unikać, ale nie jest to zalecane – nie dość, że smoki często mają przy sobie fajne łupy, to jeszcze bohater wchłania w siebie dusze pokonanych gadów. Służą one do odblokowywania „wrzasków” (z ang. – „shout”), czyli czegoś w rodzaju specjalnych zaklęć, których elementy znajduje się w trakcie gry. Taki wrzask może podpalić przeciwnika, spowolnić czas albo posłać falę uderzeniową zmiatającą wszystko na swojej drodze. To właśnie ta umiejętność sprawia, że bohater nazywany jest w Skyrim Dragonbornem i otaczany należytym szacunkiem.</p>
<p>Postacie niezależne reagują na rosnącą moc bohatera i jego sławę, pamiętają też jego dobre i złe uczynki. Pozwala to poczuć się naprawdę kozakiem, kiedy na dzielni ze zbiegłego z niewoli łachmyty zmieniamy się w nadzieję świata. Zwłaszcza, że ten świat wydaje się bardzo żywy. Kultura Skyrim wzorowana jest na tej Wikingów, z dodatkiem elementów celtyckich. Jest bardzo przekonująca, od wierzeń, zależności społecznych, przez architekturę aż po projekty ekwipunku. Nieraz łapałem się na podziwianiu ozdobnych hełmów czy rękojeści mieczy. Wszystko to sprawia, że świat przedstawiony w grze pozwala na zawieszenie niewiary i maksymalne wczucie. Wrażenie to wzmacniają poprawione względem Obliviona dialogi, teraz o wiele bardziej rozbudowane i niezatrzymujące w magiczny sposób rozgrywki – tło rozmowy nadal żyje własnym życiem. A rozmawiać warto, bo NPC sypią zadaniami jak z rękawa, a nigdy nie wiadomo, które z nich przerodzi się w epicką wyprawę, która pochłonie Wam kilka godzin życia. Nawet nie zauważycie, kiedy.</p>
<p><strong>Tyś najlepszą z dam</strong><br />
W piątej części The Elder Scrolls nie mogło oczywiście zabraknąć elementów charakterystycznych dla serii. Gracz, jeżeli tylko zechce, może zostać wampirem – wystarczy tylko odszukać jakiegoś krwiopijcę i dać się ugryźć. Oczywiście, wampiryzm ma swoje plusy i minusy, na szczęście wśród tych drugich nie ma migotania w słońcu. Likantropia, czyli „choroba wilkołacza” to opcja dla tych, którzy wolą jednak być bliżej natury i biegać na golasa w świetle księżyca. Wraca również możliwość wykupu nieruchomości oraz ulepszania ich umeblowania. Taki domek to idealny składzik wszelkiego badziewia zebranego podczas przygód. Nie ma przecież nic fajniejszego, niż kolekcjonowanie przedmiotów oraz układanie ich w szafkach i kufrach.</p>
<p>Omijam kwestię fabuły szerokim łukiem, pozostawiając tylko takie informacje, których nie sposób nie poznać przed zakupem gry – co, w gruncie rzeczy, sprowadza się do „są smoki”. Tutaj napiszę trochę więcej, spoilery będą mikroskopijne, ale jeśli ich nie lubicie – zmykajcie. Wspomniane smoki rzeczywiście są osią całej historii, a zadaniem gracza jest odnalezienie odpowiedzi, dlaczego wielkie gady wróciły do Tamriel. Wierzcie mi na słowo, przygoda jest poprowadzona mistrzowsko i obfituje w mocne motywy – jak choćby sama natura „powrotu” smoków. Tyle wątek główny, ale tradycyjnie są jeszcze inne „duże” wątki, jak wojna domowa pomiędzy pragnącymi niepodległości Nordami a sypiącym się Imperium, albo zakrojone z dużym rozmachem serie zadań od Gildii Złodziei.</p>
<p>Być może cały powyższy tekst wyda Wam się przesłodzoną laurką, ale ja naprawdę staram się dobrze wykonywać swoją pracę – piszę więc prosto z serca, jako miłośnik gatunku cRPG. W tym przypadku obiektywizm nie ma chyba większego sensu, bo nie jestem bezduszną maszyną sprowadzającym wszystkie gry do jednego mianownika. Skyrim ma wszystkie elementy, które powinny cechować dobrego rolpleja, a każdy z tych elementów jest dopieszczony niemalże do perfekcji. Jasne, zdarzają się błędy w postaci lewitującego mamuta, przenikania się obiektów, czy NPCów napierających na ścianę. Niedogodności te nikną jednak w onieśmielająco ogromnym świecie czekającym na eksplorację. Stają się nieistotne przy dziesiątkach historii opowiedzianych przez questy. Bledną w obliczu dowolności w kreowaniu postaci. Skyrim to gigantyczna zabawka, którą możecie bawić się tak, jak macie na to ochotę. To zupełnie przekonujący świat, który pochłonie Was na setki godzin i do którego będziecie tęsknić. Najnowsza część serii The Elder Scrolls to w moich oczach najlepszy cRPG tego roku i gra warta każdego wydanego na nią grosza.</p>
<div class="drugaopinia">
<h3>Druga opinia</h3>
<p><strong>GULASH:</strong> Spróbuję spojrzeć z nieco innej perspektywy. Nigdy nie byłem wielkim fanem cRPG (no, może wieki temu w czasach Ultima Underword), ale zapowiedzi Skyrim rozbudziły we mnie ogromną ciekawość. Przygotowałem się: zanim do redakcji przyjechały płytki, dokończyłem Dark Souls (aka dorżnąłem watahy) i już na spokojnie zasiadłem do nowej przygody. Po trzech godzinach poczułem się rozczarowany. Widok tpp nie sprawdza się w walce, a sam system walki wręcz nie jest tak dobry jak w Dark Souls. Musiałem przez kilka dni pozbyć się kołnierza w postaci miłości do gry From Software, by docenić Skyrim. Przekonałem się i zabawa sprawia mi przyjemność. Grajcie w fpp, walcie magią, a gra dostarczy Wam codziennie nową, epicką przygodę. <strong>9/10</strong></p>
</div>

<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/11-85/' title='11'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1148-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="11" title="11" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/12-79/' title='12'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1244-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="12" title="12" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/13-72/' title='13'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1333-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="13" title="13" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/14-60/' title='14'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1427-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="14" title="14" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/15-43/' title='15'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1521-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="15" title="15" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/16-45/' title='16'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1621-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="16" title="16" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/17-37/' title='17'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1718-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="17" title="17" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/18-29/' title='18'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1815-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="18" title="18" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/19-20/' title='19'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1912-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="19" title="19" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/20-18/' title='20'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2013-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="20" title="20" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/21-33/' title='21'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2119-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="21" title="21" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/22-25/' title='22'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2214-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="22" title="22" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/31-7/' title='31'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/3110-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="31" title="31" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/32-5/' title='32'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/326-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="32" title="32" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/33-5/' title='33'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/333-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="33" title="33" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/attachment/34-3/' title='34'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/343-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="34" title="34" /></a>

<div class="su-linkbox" id="post-14125-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/&quot;&gt;The Elder Scrolls V: Skyrim&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/elder-scrolls-v-skyrim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1148-150x150.jpg" />
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1148.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">11</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1148-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1244.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">12</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1244-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1333.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">13</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1333-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1427.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">14</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1427-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1521.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">15</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1521-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1621.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">16</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1621-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1718.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">17</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1718-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1815.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">18</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1815-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1912.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">19</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1912-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2013.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">20</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2013-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2119.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">21</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2119-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2214.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">22</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2214-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/3110.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">31</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/3110-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/326.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">32</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/326-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/333.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">33</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/333-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/343.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">34</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/343-150x150.jpg" />
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Super Mario 3D Land</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:47:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nintendo 3DS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14138</guid>
		<description><![CDATA[To, że Super Mario 3D Land nie pojawiło się jako tytuł startowy 3DSa, to wielka wtopa. Mogło pociągnąć sprzedaż na premierze i być drugim, obok Ocarina of Time 3D, argumentem do natychmiastowego zakupu...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To, że Super Mario 3D Land nie pojawiło się jako tytuł startowy 3DSa, to wielka wtopa. Mogło pociągnąć sprzedaż na premierze i być drugim, obok Ocarina of Time 3D, argumentem do natychmiastowego zakupu konsolki. Jest aż tak dobre. Nie ma co jednak patrzeć w przeszłość. Słupki sprzedaży bankowo pójdą w górę teraz, gdy w końcu gra się ukazała. Nikt chyba nie spodziewa się, że sztandarowa gra z Mario może zawieść, wielu natomiast mogło zastanawiać się czy Nintendo postanowi po prostu klepnąć New Super Mario Bros. 3DS, czy też może stworzy przenośne Super Mario Galaxy. Tymczasem Big N postanowili połączyć dwie współistniejące podserie – dwuwymiarową i trójwymiarową. Brzmi absurdalnie, ale faktycznie się udało. Jakim cudem?</p>
<p><strong>2D3D Combo</strong><br />
Postać z radością popyla w pełnym trójwymiarze, ale prawie cała reszta wygląda jak w klasycznej marianowej przygodzie 2D. Z menu wybieramy kolejne światy i walcząc z czasem staramy się dotrzeć do chorągiewki na końcu. Gdybym miał jakoś SM3L opisać, określiłbym je jako New Super Mario Bros., tylko że z planszami w 3D, z niektórymi motywami z lekka zainspirowanymi Super Mario Galaxy 1 i 2. Przy czym całkowicie porzucono pomysł planet i grawitacji znany z SMG. </p>
<p>A co nowego w 3D Land? Przede wszystkim to, że gra jest w stereoskopowym 3D i że poziomy wyraźnie były projektowane tak, aby efekt robił jak największe wrażenie. Udało się. Nawet grając w Ocarina of Time, suwak trójwymiaru często miałem ustawiony na zero, bo aż tak wielkiej różnicy to nie robiło, a poza tym oznaczało pogorszenie grafiki. Tutaj nic takiego nie zaobserwowałem, a co więcej, w Marianie zdecydowanie robi to różnicę. Grać w 2D też oczywiście można, ale jest nie tylko gorzej, ale i… trudniej. Autentycznie ciężej ocenić czy coś jest bardziej w głębi ekranu, czy też nie. A niektóre fragmenty wręcz same sugerują włączenie 3D – wyświetla się specjalna ikona. To sprytne zagadki przestrzenne, które oszukują wzrok. Wystarczy przeczekać początkowy filmik na ekranie startowym, aby przekonać się jak bardzo; oczom gracza ukaże się sztandarowy przykład. Niby widać, jakby do naszego kolegi grzybka dało się dojść, a jednak… niezbyt. Suwak w górę i wszystko jasne – to było tylko złudzenie. Super sprawa. </p>
<p>Ciekawe jest to, że mamy aż dwie możliwości ustawienia efektu – albo zwiększa się „wychodzenie” rzeczy z ekranu albo jego głębia. Co więcej, jedne światy zaprojektowano z myślą o pierwszej opcji, a inne o drugiej. Dla przykładu, może być to Bowser strzelający ognistymi kulami dosłownie w gracza, a dla przeciwieństwa poziom inspirowany starymi Zeldami, gdzie akcję obserwujemy z góry. Przełączenie przypisano pod krzyżak, a gra, również poprzez odpowiednią ikonę, informuje, która powinna być włączona. Widać, że nic w kwestii 3D nie zostało zrobione na odwal się i całościowo wysiłki Nintendo oceniam bardzo wysoko. Monety specjalnie latają wokół mostka, rybki skaczą, kamera ustawia się doskonale. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to że rzadko wykorzystany jest trik „latających farfocli” – gdy pada śnieg, czy w powietrzu unoszą się jakieś inne cząsteczki, ma się wspaniałe wrażenie 3D.</p>
<p><strong>World 5-4</strong><br />
Czy poziomy same w sobie też są pomysłowe? Zdecydowanie tak. Nie są to rozbudowane kolosy na kilkanaście minut, gdzie jest milion opcji błąkania się we wszystkie strony, a krótkie, urzekające levele. Każdy da się przejść średnio w pięć minut; idealnie pasuje to do przenośnego charakteru rozgrywki. Późniejsze wygibasy naprawdę robią wrażenie – fragmenty planszy pojawiają się w rytm muzyki albo dosłownie buduje się ona przed nami. Są też dwa wyjątkowe etapy, o których warto napisać – wspomniany już przeze mnie, inspirowany The Legend of Zelda i drugi, którego fragment przypomina klasyczne Mario z NESa. Trafiają się także oparte całkowicie na jednym pomyśle, np. przejeździe platformami. Warto natomiast zaznaczyć, że wszystkie są trójwymiarowe. W ostatnich Marianach pojawiały się klasyczne elementy 2D, tutaj twórcy zdecydowali się tylko na jeden koncept.</p>
<p>Poczciwy hydraulik i jego wąs natrafiają na znane, jak i nowe, power-upy. Powraca Tanooki Mario, czyli strój szopa, dzięki któremu można powoli opadać w powietrzu. Jest też oczywiście Mario rzucający ognistymi kulkami, gdzieniegdzie wala się także gwiazdka dająca chwilową niezniszczalność. Propeller Block pozwala udawać helikopter i podlatywać w górę. Nowa (średnia) zabawka to bumerang, można nim atakować i zbierać monety. Jeżeli gracz wyjątkowo lami i zginie kilka razy z rzędu, dostanie złoty strój szopa, dzięki któremu będzie niezniszczalny i tylko skok w przepaść go zabije (nie polecam). Gdy i to nie pomoże, pojawi się skrzydełko – pozostaje patrzeć jak Mario sam dolatuje do końca poziomu i wyśmiewać pułapki.</p>
<p>W całej tej wspaniałości są dwie rysy na diamencie. Pierwsze etapy zdecydowanie nie zachwycają, dopiero dalej jest ciekawiej. To samo dotyczy poziomu trudności, który początkowo jest tak niski, że brak wyzwania aż mnie zniechęcił do zabawy. Wiadomo, że pozycja ma także trafić w gusta graczy niedzielnych, ale jeżeli niejedną grę skończyliście, miejcie na uwadze, że pierwsza godzina to tylko wstęp. Najlepsze czeka graczy już po pokonaniu Bowsera – to tak naprawdę dopiero połowa zabawy, bo wtedy odblokowują się supertrudne wyzwania. Podstawowe światy dostał w swoje ręce jakiś projektant-psychopata i naprawdę dużo w nich pozmieniał. A to wszystko poprzestawiał, innym razem wrzucił np. Shadow Mario goniącego bohatera (czepia się jak rzep psiego ogona i atakuje), albo ustawił limit czasu zabawy na 30 sekund – trzeba uwijać się i zbierać zegarki, by wydłużyć czas rozgrywki. To właśnie tutaj na fanów platformówek czeka prawdziwe wyzwanie.</p>
<p>Drugą rysą i jednocześnie jedyną rzeczą, która zawodzi na całej linii są pojedynki z bossami. Bowser jest jeszcze do przeżycia, super też, że walka z nim nawiązuje do klasycznej potyczki z NESa, ale reszta to zwykłe suchary. Pamiętam jak rewelacyjnie wyglądali szefowie w SMG. Tutejszy pan żółw kręcący się w kółko i pani żółw rzucająca bumerangami to śmiech na sali. Tym bardziej, że pojawiają się na zmianę, tylko że w różnych miejscach, a gdy utłukłem ich po raz kolejny i kolejny, liczyłem na coś nowego. Zamiast tego… pojawili się oboje jednocześnie.</p>
<p><strong>Moc 3DSa</strong><br />
Nie mam wątpliwości, że w tym momencie to najładniej wyglądająca gra na 3DSa. Wszystko jest ślicznie, gdybym miał porównać, to prawie poziom SMG. Ale w połączeniu z wykręconymi poziomami i porządnym efektem 3D to prawdziwa pokazówka mocy konsolki. Żałuję, że tylko czystego powera, a nie także innych opcji. Żyroskop jest wykorzystany jedynie do patrzenia przez lornetkę (bzdet). Mikrofon olano, a ekran dotykowy służy jako dodatkowy przycisk. Muzyka to jakieś plumkanie, nic specjalnego – orkiestra chyba miała wakacje. Przynajmniej pożyczono kilka utworów z SMG.</p>
<p>Super Mario 3D Land nie redefiniuje gier spod szyldu Mario, choć jest ciekawym eksperymentem łączenia dotychczasowych formuł 2D i 3D. Słabują szefowie, a początek powinien mieć otwarcie z kopem w stylu Uncharted 2, żeby od razu wciągnąć gracza w najlepsze. Wszystko inne jednak jest genialne, to świetna platformówka oraz pierwsza gra na 3DSa, która robi tak duży (i fajny) użytek z 3D.</p>
<div class="drugaopinia">
<h3>Druga opinia</h3>
<p><strong>GULASH:</strong> Każdy posiadacz 3DSa czekał na tę grę i nie muszę mu jej rekomendować – mogę za to z całych sił polecić ją osobom, które do tej pory zastanawiały się nad zakupem tej konsoli. Idzie lepsze; Nintendo zaczyna ofensywę, a nowy Mario to gra absolutnie topowa. 3D działa wyśmienicie. <strong>9/10</strong>
</div>

<a href='http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/attachment/111-4/' title='111'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/11111-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="111" title="111" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/attachment/untitled-1-10/' title='Untitled-1'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-15-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Untitled-1" title="Untitled-1" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/attachment/untitled-2-10/' title='Untitled-2'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-24-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Untitled-2" title="Untitled-2" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/attachment/untitled-3-7/' title='Untitled-3'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-34-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Untitled-3" title="Untitled-3" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/attachment/untitled-4-6/' title='Untitled-4'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-43-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Untitled-4" title="Untitled-4" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/attachment/untitled-5-6/' title='Untitled-5'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-53-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Untitled-5" title="Untitled-5" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/attachment/untitled-6-5/' title='Untitled-6'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-62-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Untitled-6" title="Untitled-6" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/attachment/untitled-7-4/' title='Untitled-7'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-72-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="Untitled-7" title="Untitled-7" /></a>

<div class="su-linkbox" id="post-14138-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/&quot;&gt;Super Mario 3D Land&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/nintendo-3ds/super-mario-3d-land/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/11111-150x150.jpg" />
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/11111.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">111</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/11111-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-15.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Untitled-1</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-15-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-24.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Untitled-2</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-24-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-34.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Untitled-3</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-34-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-43.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Untitled-4</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-43-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-53.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Untitled-5</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-53-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-62.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Untitled-6</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-62-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-72.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">Untitled-7</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/Untitled-72-150x150.jpg" />
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Saints Row: The Third</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:44:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[PlayStation 3]]></category>
		<category><![CDATA[Xbox 360]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14140</guid>
		<description><![CDATA[Wyobraźcie sobie, że jesteście w związku z dziewczyną (facetem, hermafrodytą, czy co tam sobie chcecie), która – łagodnie mówiąc – nie grzeszy inteligencją, buziuchnę ma niewyparzoną, śmiech niczym zarzynana hiena i ogólnie robi Wam wstyd...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyobraźcie sobie, że jesteście w związku z dziewczyną (facetem, hermafrodytą, czy co tam sobie chcecie), która – łagodnie mówiąc – nie grzeszy inteligencją, buziuchnę ma niewyparzoną, śmiech niczym zarzynana hiena i ogólnie robi Wam wstyd przed znajomymi, a na domiar złego, pod grubą warstwą makijażu kryje zniszczoną cerę i zmarszczki.  ALE&#8230; kiedy już jesteście sam na sam, wyprawia takie cuda, że autentycznie nie macie siły się na nią gniewać. Co bardziej domyślni już wiedzą do czego zmierzam i owszem, zgadliście – Saints Row 3 jest właśnie jak ta niewiasta. Mało wysublimowana metafora? Zgoda. Ale wszyscy oczekujący wyrafinowania powinni natychmiast przerwać lekturę niniejszej recenzji – nic tu po Was.</p>
<p><strong>Witajcie w Steelport</strong><br />
Już wyjaśniam jak to jest z tym SR3. Pierwszy kontakt z najnowszym dziełem studia Volition, delikatnie rzecz ujmując, nie zachwyca. Grafika jest prosta, momentami balansuje na krawędzi prostactwa, a pierwsze dwie, całkowicie liniowe misje są zwyczajnie nijakie. Autorzy usiłują od samego początku budować absurdalnie przegięty klimat gangsterki, ale za dobrymi chęciami nie nadąża rozgrywka, ograniczająca się do bezmózgiego strzelania do policji i wrażych gangoli. Wszystkie ciekawsze czy bardziej spektakularne akcje mają miejsce w nieinteraktywnych przerywnikach filmowych, a całość przypomina niskobudżetową grę akcji sprzed kilku lat, która „za bardzo się stara”. Pierwszą oznaką, że nie wszystko stracone jest edytor postaci – bez wątpienia jeden z bogatszych, jakie widziałem w jakiejkolwiek grze. Chcecie wcielić się w zielonoskórego olbrzyma w różowym bikini? Albo w wąsatą panienkę „ubraną” tylko w gustowny kapelusz? Nie ma problemu. Do wyboru jest nawet po kilka głosów dla każdej z płci. Jeszcze lepiej robi się, gdy nasza postać ląduje (dosłownie) w oddanym do eksploracji mieście Steelport. Wtedy właśnie okazuje się, że gra może i brzydka, może i głupia, ale niech mnie spocony luczador wyściska, jeśli nie wie, jak zabawić grającego.</p>
<p><strong>Święci od morderców</strong><br />
Fabuła gry nie jest ani specjalnie rozbudowana, ani przesadnie bystra, bo i nie stara się taką być, celując w totalny pastisz, albo – jeśli kto woli – apogeum sandboksowych gier o gangsterach. Jeśli ktoś nie do końca łapie klimat, niech wyobrazi sobie San Andreas, którego głównym projektantem był Robert Rodriguez na kwasie. A jeszcze dosadniej? Cóż, dość powiedzieć, że widok faceta w podwiązkach lądującego na spadochronie pośrodku ulicy, który następnie zaczyna okładać przechodniów wielkim fioletowym dildo, nie jest tu niczym niezwykłym i żadnym szczytem inwencji. </p>
<p>Akcja w głównym wątku sunie naprzód, odkrywając przed graczem kolejne popisy ułańskiej fantazji autorów. Naszemu bohaterowi, przywódcy tytułowych Świętych, towarzyszy adekwatna grupa popaprańców – jest choleryczna Shaundi, jest łagodny (do czasu) olbrzym Oleg, a także mój osobisty faworyt Zimos – czarnoskóry alfons po tracheotomii, mówiący permanentnym przesterem, rodem z obciachowego hip-hopowego kawałka. Po przeciwnej stronie barykady staje zamaskowany zapaśnik Killbane i przywódcy kilku barwnych gangów. Główny wątek „pęka” po jakichś ośmiu godzinach, ale stanowi doskonałe wprowadzenie do szalonego świata gry i pokaz spaczonego poczucia humoru twórców. Dialogi roją się od popkulturowych nawiązań i kloacznego humoru, który jednak – w przeciwieństwie chociażby do ostatniego występu Duke’a – nigdy nie przekracza granicy kompletnej żenady. Rozbawić mogą zwłaszcza pomysły na misje – popylanie na płonącym quadzie w azbestowym ubranku było już w poprzedniej części, ale co powiecie na jazdę z tygrysem na miejscu pasażera, albo zadania rozgrywające się w wirtualnej rzeczywistości, gdzie nasz heros potrafi losowo zmienić się w chodzący kibel albo dmuchaną lalę? Tego typu wykręconych atrakcji tu nie brakuje, zaś fani spragnieni klimatu poprzedniej części nie będą narzekać</p>
<p><strong>Murder time fun time!</strong><br />
Ciekawie się złożyło, że SR3 trafiło do mojego czytnika zaraz po Arkham City, gdyż obie gry, mimo że przez wielu zaliczane do tego samego gatunku, sadowią się na jego przeciwległych biegunach. Batman był zwarty i dopracowany w najmniejszych szczegółach. Zresztą, pisząc o nim przeciwstawiłem go sandboksom, w których gracz ujeżdża po wielkiej połaci terenu losowo upstrzonej budynkami – SR3 to właśnie tego typu „piaskownica”, ale w żadnym razie nie jest to zarzut. To po prostu diametralnie odmienne podejście do tematu. </p>
<p>Tutaj wszystko jest umowne – fizyka została wzięta z księżyca, samochody poruszają się niczym kartonowe pudełka na lodzie, bici od sztancy przeciwnicy nacierają na nas masowo i takoż giną, a przemoc jest tak kreskówkowa, że nie sposób brać jej na poważnie. W wielu innych grach byłyby to wady z miejsca skreślające dany tytuł, ale tutaj autorom udało się przekuć je w największe cnoty gry. Kosmiczna fizyka pozwala na komiczne wystrzeliwanie się przez przednie szyby pojazdów niczym z procy, uproszczony model jazdy umożliwia wchodzenie w zakręty na pełnym gazie, z upojnym piskiem opon, zaś eliminowanie bezmózgich mas wrogów i cywilów za pomocą fantazyjnego arsenału (od zdalnie kierowanych rakiet po chwyty zapaśnicze) nie ma prawa się znudzić. Gorzej kiedy durnota SI dotyka także sprzymierzeńców gracza, których czasami bardzo trudno zapędzić na siedzenie pasażera (a podczas misji zostawić ich nie można), choć obserwowanie jak sterowani przez konsolę gangole usiłują radzić sobie za kółkiem bywa zabawne. </p>
<p>Gra oferuje także opcje rozgrywki wieloosobowej – nie jakoś potwornie rozbudowane, ale stanowiące miłe uzupełnienie. Daniem głównym jest możliwość kooperacyjnego przechodzenia kampanii (z dołączaniem i odłączaniem graczy w dowolnym momencie, całe szczęście), a jakby komuś było mało, autorzy dodali jeszcze wariację na temat gearsowego trybu Hordy („whored mode”, buehehe). Zabrakło tylko jakichkolwiek trybów, w których gracze mogliby zmierzyć się ze sobą nawzajem, aczkolwiek nie zdziwiłbym się, gdyby takowe pojawiły się w nieodległej przyszłości jako DLC. A skoro już o tym mowa, wszystkie tryby multi wymagają obowiązkowego w dzisiejszych czasach Online Pass. Przepustka jest dołączana za darmo do nieużywanych egzemplarzy gry, przy zakupie używki należy liczyć się z dodatkowym kosztem. Czy się to komu podoba, czy nie, łatwiej to usprawiedliwić, niż kupczenie Kobietą-Kotem z Arkham City. A, byłbym zapomniał – gra oferuje także opcje społecznościowe, pozwalające m.in. szpanować i dzielić się stworzonymi w edytorze postaci kreaturami. Kiedy piszę te słowa, zrobiło to już ponad milion graczy.</p>
<p>Niestety, nie wszystkie niedociągnięcia da się przełożyć na korzyść rozgrywki. Jak już wspomniałem, gra jest dość brzydka. Modele są uproszczone, a nie tak znowu odległy horyzont spowija zawsze ściana mgły. Co gorsza, w niektórych misjach zdarzało się, że wrogie pojazdy materializowały się dosłownie parę metrów przede mną – w sam raz na popisową czołówkę. A skoro już o misjach mowa – niestety, im dalej w las, tym mniej frajdy. Nie żeby autorom wyczerpały się szalone pomysły, chodzi raczej o zupełnie niepotrzebne mnożenie specjalnych typów przeciwników, będących zazwyczaj upierdliwymi „gąbkami na amunicję”. Nijak nie pasuje to do luzackiego charakteru gry, a pod koniec zaczyna zwyczajnie irytować.</p>
<p><strong>Święta ze świętymi</strong><br />
Na szczęście, jak przystało na pogrobowca GTA, nie samą linią fabularną Saints Row stoi. Atrakcji pobocznych nie brakuje – jest sianie pożogi czołgiem lub helikopterem, jest krwawy teleturniej Profesora Genki, jest skrajnie idiotyczne ale zabawne wyłudzanie ubezpieczenia przez rzucanie się pod samochody, i jeszcze kilkanaście innych pomysłowych atrakcji. Nie mogłoby się też obyć bez poukrywanych znajdziek, specjalnych wyzwań kaskaderskich, zabójstw i kradzieży na zlecenie itp. Nie sposób się nudzić, choć – wbrew pozorom i w porównaniu do innych przedstawicieli gatunku – nie jest to jakiś niespotykany ogrom zawartości. Przeciętny gracz opuści Steelport już po parunastu godzinach, a tylko prawdziwy zapaleniec, chcący odblokować absolutnie wszystko, nabije ich ponad trzydzieści. Z jednej strony, trudno narzekać, bo to i tak więcej, niż oferuje większość tytułów, z drugiej – trudno oprzeć się wrażeniu, że autorzy nastawiają się na rok tłuczenia DLC (dwa pakiety już są, kolejne trzy zapowiedziano na 2012). Cóż, klątwa naszych czasów, co nie zmienia faktu, iż trzecia odsłona Saints Row to wymarzony prezent dla graczy stęsknionych za frywolnymi korzeniami gatunku, których zraziły „wydoroślałe” GTA IV, RDR czy L.A. Noire.</p>
<div class="drugaopinia">
<h3>Druga opinia</h3>
<p><strong>MIELU:</strong> Niewiele jest gier „komedii”, a ja czasem chciałbym odpalić coś zabawnego. Kampanię da się łyknąć szybko, w niecałe dziesięć godzin, więc Saints Row jest idealnym przerywnikiem pomiędzy CoDem, BF3, Dark Souls i Skyrimem. Nie miałbym jednak nic przeciwko, gdyby poprawiono grafikę. To że postawiono na humor, nie oznacza, że gra ma być brzydka jak noc. Nie jest to must have, ale nie zawiedziecie się, jeśli szukacie lekkiej rozrywki. <strong>7/10</strong>
</div>

<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/attachment/11-84/' title='11'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1147-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="11" title="11" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/attachment/12-77/' title='12'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1242-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="12" title="12" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/attachment/13-71/' title='13'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1332-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="13" title="13" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/attachment/14-59/' title='14'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1426-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="14" title="14" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/attachment/16-44/' title='16'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1620-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="16" title="16" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/attachment/17-36/' title='17'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1717-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="17" title="17" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/attachment/18-28/' title='18'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1814-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="18" title="18" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/attachment/20-17/' title='20'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2012-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="20" title="20" /></a>

<div class="su-linkbox" id="post-14140-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/&quot;&gt;Saints Row: The Third&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/saints-row/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1147-150x150.jpg" />
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1147.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">11</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1147-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1242.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">12</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1242-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1332.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">13</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1332-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1426.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">14</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1426-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1620.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">16</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1620-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1717.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">17</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1717-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1814.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">18</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1814-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2012.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">20</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2012-150x150.jpg" />
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Władca Pierścieni: Wojna na Północy</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:39:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[PlayStation 3]]></category>
		<category><![CDATA[Xbox 360]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14133</guid>
		<description><![CDATA[Należy do nich prowadzenie Wojny na Północy. W końcu i Herkules dupa, kiedy wrogów kupa, ale gdy Herkulesów dwóch lub trzech, to i rozmowa inna. Kiedy więc dotrzecie już do oceny końcowej (tak, wiem, już...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Należy do nich prowadzenie Wojny na Północy. W końcu i Herkules dupa, kiedy wrogów kupa, ale gdy Herkulesów dwóch lub trzech, to i rozmowa inna. Kiedy więc dotrzecie już do oceny końcowej (tak, wiem, już na nią spojrzeliście), miejcie w pamięci, że wystawiłem ją w założeniu, że przynajmniej od czasu do czasu będziecie grali z (nie)znajomymi. Dlaczego aż tak to podkreślam? Ponieważ Wojna na Północy to w istocie chodzona nawalanka (nie dajcie się nabrać na śpiewkę o action-RPG) i jako taka cierpi na chorobę większości tego typu gier – szybko robi się monotonna i przewidywalna. Wygląd przeciwników zmienia się, ale ich ataki i taktyki ich pokonania już nie, co sprawia, że dłuższe posiedzenia szybko przestają być atrakcyjne. No właśnie, chyba że po drugiej stronie sofy/łącza internetowego siedzi kumpel lub dwóch i wspólnie wspieracie bohaterów w ich samobójczej misji.</p>
<p><strong>Aktorzy drugiego planu</strong><br />
Fabuła Wojny na Północy nie podąża przerobioną na każdą modłę historią z trylogii, ale jest z nią ściśle powiązana. Główni bohaterowie tworzą bowiem drugą, równoległą drużynę; w jej skład wchodzi krasnolud Farin, elficka czarodziejka Andriel, zaś ludzki ród reprezentuje Eradan, ziomek Aragorna. Gra rozpoczyna się od spotkania wspomnianej ekipy z Aragornem w tawernie Pod Rozbrykanym Kucykiem w Bree, gdzie ten oczekuje na przybycie hobbitów. Jak wiemy z książek lub filmów, właściwa Drużyna wyruszy następnie na południe. By zwiększyć szanse powodzenia misji, Aragorn wysyła naszą drużynę na północ, w celu odciągnięcia i rozproszenia sił wroga. Szybko jednak okazuje się, że sytuacja na północy Śródziemia nie wygląda różowo i trójka wojowników będzie miała aż nadto okazji, by zasłużyć na miano bohaterów. Po drodze odwiedzą sporo miejsc znanych ze srebrnego ekranu, ale też te, które w filmach lub książkach były ledwie zarysowane.</p>
<p>To, co czyni fabułę Wojny na Północy atrakcyjną, jest jej przeplatanie się z wątkiem tolkienowskim. Drużyna gracza podczas swej krucjaty zawita chociażby do Rivendell, gdzie będzie miała okazję do zamiany kilku słów z Legolasem, Bilbem i samym Frodem. Rozmowy z napotkanymi postaciami na bieżąco dają graczowi pojęcie, na jakim etapie trylogii obecnie się znajduje. Niestety, jest to najciekawszy element opowiadanej historii, bo wątek teoretycznie główny, dotyczący protagonistów gry, jest cienki jak sik niziołka. Wiadomo od początku, że koniec końców trzeba zaciukać jednego z dowódców armii Saurona, a po drodze po prostu przebić się przez zastępy goblinów i orków. Kolejne postacie wysyłają bohaterów w rejon, gdzie „dzieje się coś niepokojącego” i w sumie tyle. </p>
<p>Nie pomaga również fakt, że bohaterowie są absolutnie bezpłciowi i jednowymiarowi. Niby podczas dialogów wypowiadają się na przemian, ale nie ma między nimi żadnych interakcji; w sumie nie ma prawa być, bo nie zauważyłem, by mieli jakiekolwiek cechy charakteru. Niewykorzystany potencjał widzę również w dialogach, które przywodzą na myśl Mass Effect, ale wybór kwestii pozbawiony jest jakichkolwiek konsekwencji (np. w postaci punktów charyzmy). System dialogów w rezultacie służy jedynie uzyskaniu większej ilości informacji o wydarzeniach, postaciach i lokacjach Śródziemia – jest taką swoistą encyklopedią. Wolałbym, żeby rzucał więcej światła na samych bohaterów, ale cóż, widocznie nie można mieć wszystkiego.</p>
<p><strong>Topór, miecz i różdżka</strong><br />
Trzech bohaterów oznacza również trzy różne style rozgrywki. Moim pierwszym wyborem był krasnolud, którego atutem jest przede wszystkim siła. Najlepiej czuje się z dwuręcznym toporem lub młotem, którym zadaje jakieś niesamowite ilości „demydżu”. Generalnie jest to najlepsza postać, by oddać się bezmyślnej młócce. Tym, którzy cenią sobie uniwersalność, polecam Eradana – może on posługiwać się broniami dwuręcznymi lub dwiema jednoręcznymi, ewentualnie kombinacją miecza i tarczy. Magia to naturalnie domena elfki, ale już od gracza zależy, czy postawi na czary ofensywne, defensywne, czy też postara się to jakoś wypośrodkować. Ponadto każdy z bohaterów ma do dyspozycji broń dystansową (łuk, kusza lub magiczna różdżka) oraz przywołanie na pomoc jednego z Orłów, który przez kilka sekund będzie czynił spustoszenie w szeregach wroga.</p>
<p>Czas przyznać się do czegoś: na początku recenzji napisałem, że z WnP żaden action-RPG. Słowa te podtrzymuję, głównie z uwagi na całkowitą liniowość rozgrywki oraz śladową ilość eksploracji. Ale to jeszcze nie znaczy, że brakuje tu rozwoju postaci. Z każdym kolejnym poziomem doświadczenia gracz otrzymuje trzy punkty do rozdysponowania pomiędzy czterema statystykami, plus jeden punkt na zakup lub ulepszenie zdolności specjalnej. Może to być atak obszarowy, umiejętność defensywna, czy też na przykład czasowe podbicie statystyk.</p>
<p>Kolejnym elementem, w którym Wojna na Północy bryluje, jest dobieranie ekwipunku. Do obsadzenia są hełmy, naramienniki, karwasze, zbroje, buty, spodnie, a także elementy dodatkowe jak pierścienie czy naszyjniki. Jakby tego było mało, niektóre przedmioty da się połączyć ze specjalnymi kamieniami, które nadają bonusowe właściwości, jak chociażby dodatkowe obrażenia zadawane ogniem czy trucizną. Ekwipunek dość hojnie wypada z rozwalanych skrzyń i pokonanych przeciwników, więc jeśli chcecie zawsze być uzbrojeni po zęby, musicie być przygotowani na częste zaglądanie do menu. Szczególnie, że sprzęt zużywa się i po pewnym czasie należy albo wymienić go na nowszy model, albo odwiedzić kowala w którymś z miast.</p>
<p>Opcja gry we trzech dostępna jest jedynie online, na jednej konsoli zagrają maksymalnie dwie osoby. Na szczęście sztuczna inteligencja sprawuje się wystarczająco dobrze, lecząc bądź ochraniając gracza, kiedy jego zdrowie szwankuje. Niestety gra na jednej konsoli cierpi na braku wygodnej opcji dołączenia do zabawy w dowolnym momencie. Drugi gracz musi zaimportować postać ze swojego profilu. Problem pojawia się, jeżeli go nie ma. Wtedy za każdym razem, gdy dołącza się do kampanii pierwszego gracza, zaczyna bez ekwipunku i na pierwszym levelu. W dalszych partiach gry oznacza to po prostu śmierć i niemożność kontynuowania zabawy. Problemu nie ma, gdy zaczniecie od razu grać ze znajomym, ale ja chciałbym dołączyć kumpla do mojej przygody, kiedy akurat wpada z wizytą.</p>
<p>Przygotujcie się również, że na split-screenie grafika zalicza mocny spadek jakości: wszystko staje się jeszcze bardziej rozmazane, a tekstury obok HD nawet nie stały.</p>
<p><strong>Na pohybel orkowemu ścierwu</strong><br />
Najważniejszy element gry, czyli system walki, nie zawodzi, ale też nie zrobi wrażenia na weteranach gatunku. Podstawowe ataki są dwa: słaby i silny. Ogólna zasada jest taka, że nawalamy tym pierwszym dopóty, dopóki znacznik nad wrogiem nie zmieni koloru na żółty. Wtedy wyprowadzony mocniejszy cios, który zwykle dekapituje przeciwnika w akompaniamencie widowiskowego slow-mo. Czy ja powiedziałem „dekapituje”? W istocie, gdyż Wojna na Północy to chyba pierwsza gra z uniwersum, która doczekała się ograniczenia od 18 roku życia. Dzięki temu możliwe jest odrąbywanie kończyn czy wydłubywanie oczu, a te wszystkie przyjemności okraszone są odpowiednią ilością ciemnoczerwonej posoki. Właśnie to sprawia, że pomimo dość wąskiego wachlarza ciosów (sytuacja polepsza się wraz z rozwojem postaci) walka sprawia dużo satysfakcji. Jasne, gdy po kilku godzinach gracz uświadamia sobie, że widział już praktycznie wszystko, co gra ma w zanadrzu i zmieniają się już tylko tekstury, zapał trochę opada, ale i tak ma to miejsce później, niż można by się spodziewać. To jest właśnie ten moment, kiedy powinniście zaprosić do zabawy znajomych, o ile w ogóle nie zaczęliście z nimi przygody na samym początku. Trudno mi polecać Wojnę, kiedy co miesiąc mamy trzy-cztery tytuły dążące do dychy, ale jeżeli ostrzyliście swoje kordelasy w oczekiwaniu na ten tytuł, nie rezygnujcie z zakupu, bądźcie jednakże świadomi jego wad.</p>
<div class="drugaopinia">
<h3>Druga opinia</h3>
<p><strong>GULASH:</strong> Weterani ze Snowblind Studios, znani z kultowego Baldur’s Gate: Dark Alliance chyba trochę poddusili się w Tolkienowskim uniwersum. Gra jest przeliniowa, prowadzi za rączkę, praktycznie nie można zboczyć ze ściezki. Czy dla wszystkich to będzie wada? Niekoniecznie, po prostu wygląda na to, że Tolkien Estate strasznie pilnuje, żeby nikt nic przypadkiem nie nawywijał. Sieka się okej, szczególnie w koopie, ale przyznam, że spodziewałem się czegoś więcej. <strong>7/10</strong>
</div>

<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/attachment/16-43/' title='16'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1619-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="16" title="16" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/attachment/17-35/' title='17'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1716-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="17" title="17" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/attachment/18-27/' title='18'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1813-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="18" title="18" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/attachment/12-76/' title='12'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1240-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="12" title="12" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/attachment/13-70/' title='13'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1331-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="13" title="13" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/attachment/14-58/' title='14'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1425-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="14" title="14" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/attachment/15-44/' title='15'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1522-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="15" title="15" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/attachment/19-19/' title='19'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1911-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="19" title="19" /></a>

<div class="su-linkbox" id="post-14133-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/&quot;&gt;Władca Pierścieni: Wojna na Północy&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/wladca-pierscieni-wojna-na-polnocy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1619-150x150.jpg" />
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1619.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">16</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1619-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1716.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">17</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1716-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1813.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">18</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1813-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1240.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">12</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1240-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1331.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">13</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1331-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1425.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">14</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1425-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1522.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">15</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1522-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1911.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">19</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1911-150x150.jpg" />
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Battlefield 3 &#8211; Online</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/battlefield-3-online/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/battlefield-3-online/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:38:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[PlayStation 3]]></category>
		<category><![CDATA[Xbox 360]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14146</guid>
		<description><![CDATA[Battlefield 3 zburzył istniejący porządek rzeczy na konsolach. Wcześniej gdy chciałem pograć w trybie multiplayer, to uruchamiałem sprzęt i grałem. Teraz najpierw odpalam komputer i wchodzę na odświeżaną co 60 sekund witrynę EA, która pokazuje,...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Battlefield 3 zburzył istniejący porządek rzeczy na konsolach. Wcześniej gdy chciałem pograć w trybie multiplayer, to uruchamiałem sprzęt i grałem. Teraz najpierw odpalam komputer i wchodzę na odświeżaną co 60 sekund witrynę EA, która pokazuje, w jakim stanie są serwery. To obrazuje jak wielką popularnością cieszy się trzeci Battlefield i jak wielkie problemy mają EA i DICE z serwerami. Po miesiącu od premiery sytuacja została opanowana, choć czasami nie działają statystyki graczy, ale nie miałem już większych kłopotów z połączeniem i lagami. Mimo wszystko pierwsze dni po premierze były prawdziwą katorgą. Nie zmienia to faktu, że od rozgrywek wieloosobowych ciężko się oderwać choćby na przerwę obiadową. </p>
<p><strong>Flagi i przekaźniki</strong><br />
Pierwsze mecze były dla mnie drogą przez mękę. Grałem w Bad Company 1 i 2, grałem w Battlefield 1943, więc znam odgórne założenia serii. Trzeba trzymać się osłon, nie szarżować, mieć oczy dookoła głowy i najlepiej od razu paść na ziemię. Tylko że w ten sposób nie można zostać gwiazdą w rankingach i budzić podziwu liczbą zabitych przeciwników. Na początku zapomniałem jak ważna jest współpraca i rzucałem się bezsensownie do boju, kończąc bieg zgonem po kilkunastu sekundach. Doświadczeni gracze nie dali mi jakichkolwiek szans, i nie chodzi tylko o znajomość map, ale także uzbrojenie. Różnice w poziomach doświadczenia są mordercze i nadal nie mogę pojąć czemu pierwsze rozgrywki nie łączą w zespoły prawiczków, tylko od razu rzucają ich na głęboką wodę. </p>
<p>Naprawdę trzeba cierpliwości, żeby nauczyć się panujących tu zasad. Szczególnie jeśli nigdy wcześniej nie graliście w któregoś ze szwedzkich efpeesów. Takim osobom polecam na dzień dobry zespołowego deathmatcha, by liznąć klas postaci i architektury map, ale przecież nie po to kupuje się jakąkolwiek część Battlefield, żeby grać jak w Call of Duty. Dlatego wolałem bawić się w drużynowej wariacji tych rozgrywek, w których walczą ze sobą cztery czteroosobowe ekipy. Wiadomo, że bez perfekcyjnego zgrania nie ma tu szans na zwycięstwo. Drużynowy deathmatch powstał chyba po to, by gracze poznali swoje słabe i mocne strony, i poćwiczyli przed prawdziwym wyzwaniem w B3, czyli podbojem i szturmem. W tym pierwszym należy zdobywać i utrzymywać kontrolę nad flagami. Rozgrywka bardzo różni się ze względu na wielkość map i dostęp do pojazdów, a czasami trzeba biec przez kilka minut do celu, jeżeli nikt nie pozostał przy życiu i nie można powrócić do walki tuż za plecami żołnierza z drużyny. Z kolei w trakcie szturmu atakujący muszą przedrzeć się za linie obrony wroga i zniszczyć dwa przekaźniki. Gdy uda się tego dokonać przesuwa się linia frontu i punkty odrodzenia, a także rozszerza się teren działań wojennych. Obrońcy muszą przetrwać tak długo, aż atakującym skończą się posiłki. Warto też sprawdzić szturm drużynowy, w którym walczą dwie czteroosobowe drużyny. </p>
<p><strong>Piloci i kierowcy</strong><br />
Te dwa tryby to kwintesencja rozgrywek wieloosobowych w B3. Teoretycznie mogłoby się wydawać, że zdobywanie flag i atakowanie stanowisk przeciwnika może szybko się znudzić, ale tak nie jest. Wszystko za sprawą projektów miejscówek podatnych na zniszczenia oraz różnorodności klas i pojazdów. W grze jest dostępnych około dwadzieścia maszyn w kilku różnych typach. Część z nich przydaje się głównie do szybkiego przemieszczania się, także drogą morską, co jest kluczowe przy zdobywaniu flag. Jeepy, łaziki i łodzie są zwrotne, ale i lekko opancerzone, dlatego nie przywiązywałem się do nich i znacznie pewniej czułem się w transporterach opancerzonych. </p>
<p>Naturalnie najwięcej radości sprawiało mi kierowanie czołgiem. Jeżeli w zespole przeciwnika nie ma wyszkolonych żołnierzy wsparcia lub inżynierów, to można nim zbierać krwawe żniwa, zakładając oczywiście, że strzelec pokładowy potrafi też podreperować stan maszyny. W przypadku lotnictwa nie ma to aż tak wielkiego znaczenia, choć w helikopterach zwiadowczych załoga zawsze trzyma w pogotowiu palniki, bo jeden błąd w okamgnieniu może zakończyć życie pilota i pasażerów. Śmigłowce bojowe można w miarę szybko ujarzmić, dając wsparcie piechocie i atakując pojazdy na ziemi, ale nauka pilotażu odrzutowcami nie należy do najprostszych. Nieraz widziałem genialnych pilotów, ratujących sytuację na polu walki, ale w większości przypadków samoloty szybko kończą na ziemi, czasami cudem dokonując samobójczych „lądowań” na głowach przeciwników. Najważniejsze jest jednak to, że sprzętu jest cała masa i każdy pojazd ma swoje zastosowanie. </p>
<p>Ta sama zasada dotyczy klas postaci. Ja pokochałem szturmowca, który jest nie tylko podstawową siłą bojową, ale i lekarzem. Jego giwery pod względem zasięgu, szybkostrzelności i siły rażenia stawiają go gdzieś pośrodku. W jego przypadku kluczowa jest jednak zdolność reanimacji kolegów. Pozostałe klasy dają szersze możliwości, bo żołnierz wsparcia nie tylko podrzuca skrzynki z amunicją i potrafi przygwoździć atakujących ogniem zaporowym, ale również ma w kieszeniach miny oraz C4. Niesamowite w specjalizacjach jest także to, że np. zwiadowca (snajper) nie strzela z krzaków przez cały mecz, bo może wspierać drużynę zaznaczając cele, ustawiać miejsce odrodzeń, czy naprowadzać na wrogi pojazd rakiety swoich towarzyszy broni.</p>
<p>Inwencja graczy wydaje się nie mieć końca. Początkowo wydawało mi się, że lot helikopterem w wąskim tunelu to mistrzostwo świata. Ten tytuł musiałem szybko przekazać innemu graczowi, który zaliczył headshoot, strzelając z działa w czołgu. Wielkie brawa należą się też żołnierzowi wykonującemu skok z samolotu, który zakończył się lądowaniem w helikopterze. James Bond pękłby z zazdrości. Nieco mniejsze oklaski zyskują osoby podkładające C4 na lotniskowcach wroga i detonujące ładunki wybuchowe w momencie startu myśliwców. Te wszystkie przykłady pokazują jak wielką swobodę pozostawili nam szwedzcy developerzy. Kudosy dla nich.</p>
<p><strong>Plusy i minusy</strong><br />
Czy w ciągu miesiąca stałem się totalnym ekspertem w temacie B3? Nie. Czy poznałem absolutnie wszystkie tajniki multiplayera? Nie. Czy nie mogłem odkleić się od kontrolera? Tak. I to tak naprawdę powinno Was przekonać do zakupu, bo to ogromna i głęboka zabawa, która każdego dnia potrafi zaskoczyć i wręcz oszołomić możliwościami. Jedyna taka na rynku, w której współpraca nie ogranicza się jedynie do osłaniania pleców kolegi. Nie trzeba w niej posyłać do piachu kolejnych wrogów, bo w ten sposób nie wygrywa się spotkań. Wystarczy uruchomić zdalnie kierowanego zwiadowcę i zdradzić członkom zespołu pozycje przeciwników, by wszystkim ułatwić życie. Albo ustawić urządzenie namierzające cele, dzięki któremu kolega z zespołu zdejmie helikopter, nawet jeśli nie ma czystej pozycji do strzału. Cudowne jest również to jak działają specjalizacje na pojazdy i całe drużyny. Jeden gracz dysponuje zasłoną dymną, a drugi ekstra pancerzem, co łączy się, jeśli obaj wsiądą do tego samego czołgu. W ten sposób można tworzyć dziesiątki kombinacji, zmieniających zwyczajny helikopter w maszynę do zabijania. Jeden gracz odblokował flary i chłodzenie działka, a drugi ma bonus do namierzania i wspólnie zaczynają rządzić w przestworzach. </p>
<p>Nie jest jednak tak, że to król rozgrywek wieloosobowych, któremu nie można nic zarzucić. Na pewno zawodzi grafika, bo rozumiem, że konieczne były uproszczenia na tak wielkich mapach, ale niektóre obiekty i tekstury wołają o pomstę do nieba, a część elementów otoczenia pozostaje niewzruszona na materiały wybuchowe. Mnóstwo jest także pomniejszych błędów z efektami działania latarki na czele. Jak to jest, że jej światło oślepia mnie z dużej odległości nawet na otwartym, dobrze oświetlonym terenie? Alan Wake byłby dumny z jej roli na polu bitwy, a ja jestem dumny z dokonań DICE. To wielka, naprawdę wielka gra, i co ważne – fenomenalnie udźwiękowiona. Nadal daleko jej do ideału, ale konkurencyjnym tytułom daleko do niej. To prawdziwe wyzwanie, przynoszące niespotykaną dotąd satysfakcję. Spróbujcie sami i dajcie się wciągnąć. Nie będziecie tego żałować.</p>
<div class="drugaopinia">
<h3>Druga opinia</h3>
<p><strong>GULASH:</strong> Początkowe problemy z serwerami były chyba głównie domeną posiadaczy Xboxa 360 – mi na PS3 udało się solidnie pograć niemal od początku. Co prawda w nocy, ale zawsze. W dalszym ciągu uważam, że gra nie spełnia wszystkich pokładanych oczekiwań – została po prostu przehype’owana, ale muszę też przyznać, że w multi wymiata jak swego czasu Bad Company 2. Krótko mówiąc: jeśli strzelacie w multi, „batka” trzeba mieć i basta. <strong>9/10</strong>
</div>

<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/battlefield-3-online/attachment/11-83/' title='11'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1146-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="11" title="11" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/battlefield-3-online/attachment/12-75/' title='12'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1239-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="12" title="12" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/battlefield-3-online/attachment/13-69/' title='13'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1330-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="13" title="13" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/battlefield-3-online/attachment/14-57/' title='14'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1424-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="14" title="14" /></a>

<div class="su-linkbox" id="post-14146-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/battlefield-3-online/&quot;&gt;Battlefield 3 &#8211; Online&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/battlefield-3-online/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1146-150x150.jpg" />
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1146.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">11</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1146-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1239.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">12</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1239-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1330.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">13</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1330-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1424.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">14</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1424-150x150.jpg" />
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Need for Speed: The Run</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:36:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[PlayStation 3]]></category>
		<category><![CDATA[Xbox 360]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14144</guid>
		<description><![CDATA[Czy to jednak źle? The Run znacznie różni się od zeszłorocznego Hot Pursuit i marcowego Shift 2: Unleashed. W zasadzie ciężko określić, jak wygląda teraz „typowy” NFS, w ramach serii pojawiają się nie lada eksperymenty....]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy to jednak źle? The Run znacznie różni się od zeszłorocznego Hot Pursuit i marcowego Shift 2: Unleashed. W zasadzie ciężko określić, jak wygląda teraz „typowy” NFS, w ramach serii pojawiają się nie lada eksperymenty. Nie jest za to ciężko określić, że ten najnowszy, czyli The Run, to kawał porządnych, adrenalinopędnych, zręcznościowych wyścigów. Szczerze przyznam, gra mnie zaskoczyła.</p>
<p><strong>Run!</strong><br />
Główny tryb to właśnie tytułowy The Run, czyli ucieczka. Twórcy postanowili oprzeć go na fabule. Gracz wciela się w Jacka, który ma przerąbane, bo narobił sobie strasznych długów. Co począć? Flota na chodniku leżeć nie zwykła, natomiast Bozia obdarzyła koleżkę talentem do kierowania superfurami, a przypadkowo odbywa się wielki wyścig, w którym można wygrać niemała sumkę. To się nazywa szczęście w nieszczęściu. Generalnie rzecz ujmując – i nie pozdrawiając zbytnio pana, który pisał scenariusz – stek bzdur. Ale zupełnie nie przeszkadza to w czerpaniu przyjemności z jeżdżenia. Zanim jednak wsiądziemy za kółko, zdenerwowani brakiem spłaty panowie fundują graczom szalone otwarcie i przy okazji wzbudzającą kontrowersje nowość – etapy, gdy Jack śmiga pieszo. Ucieczka z samochodu wrzuconego do zgniatarki to nic innego jak prosty Quick Time Event. Niezbyt wysokich lotów, a żeby nie zdążyć wcisnąć jakiegoś przycisku trzeba chyba chorować na latencję mózgu. Nie ma jednak powodów do rozpaczy; w całej grze pojawiają się raptem cztery takie sekwencje i każda trwa tylko około minuty lub dwóch. Pozostaje więc zakwalifikować je jako nikomu niepotrzebny, ale i nikomu nieprzeszkadzający dodatek, okazjonalnie nawet efektowny. Wskakujmy już za to kółko!</p>
<p><strong>Wrrruuum</strong><br />
Nie ma tu typowych wyścigów na okrążenia, nigdy też nie jedziemy po tym samej trasie dwa razy. To jeden przejazd wyścigu z San Francisco do Nowego Jorku, czyli z jednego wybrzeża USA na drugie. Podzielony jest na dziesięć odcinków, każdy z nich to kilka podetapów. Miło, że dziesięć odcinków to dziesięć autentycznie różnych terenów. Są przejazdy przez zakorkowane miasta, wąskie uliczki, szerokie autostrady, pośród wiejskich pól kukurydzy i traktorów, jak i ze zboczy ośnieżonych gór. Szczególne wrażenie zrobiła też na mnie burza piaskowa, gdy nie widziałem praktycznie nic poza czubkiem zderzaka. A wyścigi w nocy? No jasne, i to w rozbłyskującym neonami Vegas. Trasy są fenomenalne.</p>
<p>Gracz otrzymuje w trakcie jazdy różne zadania – wyprzedź dziesięciu kierowców, walcz z czasem, utrzymaj prowadzenie przez pół minuty. Troszkę jak w OutRunie, prawda? Tylko serduszek nie ma. Nie są one jednak nikomu do szczęścia potrzebne. To, co dzieje się na trasie czasami i tak przechodzi ludzkie pojęcie. Nie ma tylu skryptów co w Split/Second, więc pół poziomu nagle nie wybuchnie, ale mimo wszystko sporo tu akcji. Do zabawy chętnie dołączają policjanci oraz mafiozi ostrzeliwujący gracza z helikoptera czy czarnych terenówek. Jazdę utrudniają też spadające z gór kamulce, a pędząc tunelami metra trzeba unikać przejeżdżających pociągów. Za wygraną nie dają także niedzielni kierowcy, który na ulicach jest pełno. Walka z nimi to nieodłączny element gry i przysparza dużo emocji.</p>
<p>Brzmi świetnie, ale jednak mam kilka zastrzeżeń. Pierwsze wypisuję dzielnym stróżom prawa, którzy naprawdę się starają, ale są znacznie biedniejsi niż ich koledzy z innych NFSów. Nie mogą liczyć na kolczatki, ani wsparcie śmigłowca policyjnego, ustawiają. czasami tylko blokady. Zdecydowanie gorsza jest mafia – podczas ostrzału często trudno się schować. Wkurza to niesamowicie, szczególnie że nie czepiają się innych uczestników wyścigu. Pal licho jednak i gangoli, i gliniarzy – najgorsze, gdy gra stwierdzi, że wyjechaliśmy poza trasę i wykorzysta za gracza jedną z powtórek. Nie ma cofania ani spowolniania czasu, ale są punkty kontrolne, do których owe powtórki cofają. Czasami wystarczy musnąć pobocze i już wyskakuje przeładowanie, które, nawiasem mówiąc, zawsze (szczególnie przed wyścigiem) trwa okropnie długo. Może po to, aby nie testować czy da się niszczyć dalsze otoczenie? Gra w końcu powstała na Frostbite 2, silniku od Battlefielda 3! Próbowałem. Budki na autostradach, przystanki autobusowe i wszelkie inne pomniejsze cuda kosi się aż miło. Jeżeli komuś jednak marzyło się wjeżdżanie w stodoły i rozwalanie ich w drobny mak, to się zawiedzie. Destrukcji ulegają za to furki, ale to tylko „lekkowizualna” kosmetyka. Pozostając przy ich temacie – rozczarowuje to, jak wyglądają. To generalny symptom, że graficznie, stricte technicznie, jest gorzej niż w Hot Pursuit. Nie oznacza to, że jest słabo, bo w trakcie jazdy wszystko wygląda bardzo efektownie, ale gdyby zatrzymać się i rozejrzeć, jest już mniej wesoło. Gra ma swoje momenty, raz zszokuje efektem słońca przeświecającego przez drzewa czy piękną panoramą, ale zaraz potem można zobaczyć jakiś cień albo refleks na lakierze auta, który jest wręcz definicją pikselozy. </p>
<p><strong>Jak długo?!</strong><br />
Przejechanie z San Francisco do Nowego Jorku zajęło mi około czterech godzin. Bez szału, mogło i powinno być dłużej. Gdy skończymy główne danie, czekają jeszcze trzy fajne opcje. Pierwsza to zabawa Autologiem, który powraca, aby mierzyć czas wszystkiego, co się da i porównywać ze znajomkami. Również trybu The Run, na różnych poziomach trudności. Druga to wyzwania – jest ich od choinki i są trudne. Na pociętych fragmentach tras walczymy o medale, np. konkretny wózek, czy w czasówce. Trzecia i ostatnia to tryb online, nietypowy trzeba przyznać. Składa się z gotowych list wyścigów (zazwyczaj trzy) – wygrywa ten, kto pod koniec ma najwięcej punktów. Na początku jednak są dostępne tylko niektóre listy, większość trzeba odblokować wypełniając dedykowane multikowi pomniejsze zadania: wyprzedzaj używając nitro, wygraj kilka razy z rzędu, czy coś w ten deseń. Niektórych takie z góry narzucone zestawy mogą zdenerwować, mi jednak spodobała się ta odmienność NFS: The Run. Mam tylko uwagi co do płynności rozgrywki – trafiają się i lagi i przycinki. Okazjonalnie, ale jednak.</p>
<p><strong>Krzyżyk na drogę</strong><br />
W jakimkolwiek trybie gracz by jeździł, zawsze zbiera punkty doświadczenia do profilu kierowcy. Nie tylko dla zabawy, a przede wszystkim, by zdobyć ulepszenia. Im prędzej wbije na konkretny poziom, tym szybciej dostanie nitro, czy umiejętność korzystania z tunelu aerodynamicznego za przeciwnikiem, aby go łatwo łyknąć. To ważne sprawy, bez nich nie ma co startować na pro-poziomie w sieci, ani do wyzwań. Warto najpierw pogrindować w trybie The Run. W ramach bonusów dostaje się także miliony obrazków i teł dla profilu Autologu – buźki, flagi, czachy i inne. Aż dziwne, że tej tony materiałów graficznych nie da się nanieść na samochody. XP uzyskać można nie tylko za wygrywanie wyścigów, ale także za demolowanie radiowozów czy też przykładne przejazdy. Słowem – czy gracz robi dobrze, czy źle, ma szanse na premię. Co kto lubi. Troszkę inaczej, bo nie tylko za XP, odblokowuje się samochody. Raz za wykonanie wyzwania, kiedy indziej to za rekomendację Autologu. Furek jest sporo, choć oczywiście kilka razy mniej niż w GT5. Są i poczciwe Golfy, i szybkie Lamborghini, także dla każdego znajdzie się coś miłego.</p>
<p>Główny tryb trwa kapkę za krótko, brakuje mu dopracowania, ale nie da się zaprzeczyć, że przejazd przez USA jest bardzo emocjonujący. Autolog i przyjaciele zapewnią trochę dodatkowej zabawy, choć na bogactwo dodatkowych trybów NFS niestety nie cierpi. Ale informacje o tym, że po dwóch godzinach gra leci na półkę to gruba przesada.</p>
<div class="drugaopinia">
<h3>Druga opinia</h3>
<p><strong>GULASH:</strong> Nie będziecie rozczarowani, jeśli nie będziecie spodziewać się super mega hitu. Pierwsze prezentacje nie nastrajały mnie optymistycznie, aż przysiadłem nad grą i przejechałem ładny kawałek Ameryki. O dziwo, można się wkręcić, o ile przymknie się oko na sporadyczne zachowanie projektowanego zdecydowanie dla maszyn następnej generacji silnika Frostbite 2, o którym wiemy dzięki Battlefieldowi, że na konsolach radzi sobie średnio. Niemniej to atrakcyjny, arcade’owy racer ale nic ponad to.  <strong>7/10</strong>
</div>

<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/11-82/' title='11'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1145-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="11" title="11" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/12-73/' title='12'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1237-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="12" title="12" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/12-74/' title='12'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1238-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="12" title="12" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/13-68/' title='13'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1329-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="13" title="13" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/14-56/' title='14'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1423-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="14" title="14" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/15-42/' title='15'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1520-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="15" title="15" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/16-42/' title='16'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1618-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="16" title="16" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/17-34/' title='17'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1715-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="17" title="17" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/18-26/' title='18'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1812-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="18" title="18" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/19-18/' title='19'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1910-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="19" title="19" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/20-16/' title='20'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2010-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="20" title="20" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/attachment/21-32/' title='21'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2118-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="21" title="21" /></a>

<div class="su-linkbox" id="post-14144-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/&quot;&gt;Need for Speed: The Run&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/speed-run/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1145-150x150.jpg" />
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1145.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">11</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1145-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1237.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">12</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1237-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1238.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">12</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1238-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1329.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">13</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1329-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1423.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">14</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1423-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1520.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">15</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1520-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1618.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">16</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1618-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1715.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">17</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1715-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1812.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">18</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1812-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1910.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">19</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1910-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2010.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">20</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2010-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2118.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">21</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2118-150x150.jpg" />
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Rayman Origins</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:32:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[PlayStation 3]]></category>
		<category><![CDATA[Wii]]></category>
		<category><![CDATA[Xbox 360]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14142</guid>
		<description><![CDATA[Wśród jesienno-zimowego wysypu gier, pomiędzy mordującymi się żołnierzami, terrorystami, wikingami i smokami pojawia się niezwykła gra. Rayman Origins to tytuł należący do królującego niegdyś gatunku dwuwymiarowych platformerów, dziś zalegającego gdzieś po rynkowych niszach....]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wśród jesienno-zimowego wysypu gier, pomiędzy mordującymi się żołnierzami, terrorystami, wikingami i smokami pojawia się niezwykła gra. Rayman Origins to tytuł należący do królującego niegdyś gatunku dwuwymiarowych platformerów, dziś zalegającego gdzieś po rynkowych niszach. Żadnych bzdur w postaci wirującej kamery, widoków znad ramienia i tym podobnych wynalazków. Tylko staroszkolny widok z boku, poginanie z lewej na prawo i banda kretynów w roli głównej. O tak, najnowsza platformówka Ubisoftu zdecydowanie wyróżnia się na tle wydawanych obecnie hitów. Gulash dając mi Rayman Origins do recenzji powiedział coś w stylu „masz, będziesz miał ubaw z dzieciakami”. Nie pomylił się ani trochę.</p>
<p>Wiem, że nie zaczyna się recenzji od opowiadania o menu, ale w tym przypadku nie mogę się powstrzymać i muszę zrobić wyjątek. Wykonanie już tego elementu sprawiło, że moje dzieci poskładały się ze śmiechu. Przeskakując po opcjach menu wygrywa się słodką muzyczkę, kapitalnie uzupełniającą się z tym, co leci w tle. Wspominając o takiej błahostce, chcę podkreślić, jak dobrą robotę wykonał Ubisoft Montpellier. Każdy element gry jest solidnie przemyślany i jeszcze solidniej wykonany, dzięki czemu nowym Raymanem równie dobrze mogą bawić się młodsi zawodnicy jak i starsi dżokeje padów – pod warunkiem, że łykają bez popity humor w rodzaju „Oggiego i Karaluchów”.</p>
<p><strong>Świetne rzemiosło</strong><br />
Z tą radochą u doświadczonych graczy wcale nie kituję. Raymana przeszedłem nie tylko dlatego, że musiałem – z powodu recenzji czy wspierania zmagających się z grą pociech. Pełny kolorów, ciepła i trzepniętych pomysłów RO okazał się fantastyczną odskocznią od mroźnego Skyrim. To istna jazda bez trzymanki, szybka i niepozwalająca nudzić się ani przez chwilę. Wspominałem, że Ubisoft wykonał dobrą robotę – rzeczywiście, Origins powinno być omawiane na uczelniach jako wzór poprawnego tworzenia platformówek. Autorzy umiejętnie wzbogacają paletę możliwości bohaterów, w idealnych momentach dorzucając nowe motywy. Ukończenie każdej serii poziomów owocuje nową, często zaskakującą umiejętnością Raymana i reszty czubków. Przy czym nie są to kosmetyczne popierdółki, bo po chwili zachodzi się w głowę, jak właściwie można było grać bez danej zagrywki – i to pomimo tego, że dotychczas zabawa była przecież przednia. To oczywiście efekt świetnego zaprojektowania  poziomów, do których zresztą można wracać i dzięki nowym ruchom postaci bawić się w zbieractwo, docierając do niedostępnych wcześniej skarbów, a nawet ukrytych poziomów bonusowych. </p>
<p>Bohaterowie dysponują takimi standardowymi ruchami jak atak piąchą czy magicznym blobem, dzięki którym klepią przeciwników w walce naziemnej albo lotniczej. Są zagrywki umożliwiające docieranie do wcześniej niedostępnych miejsc, jak nurkowanie czy zmniejszanie się. Każda z nich wykorzystywana jest naprawdę kreatywnie – na przykład takie latanie, które z początku przydaje się do szybowania i pokonywania w ten sposób większych przepaści. Zanim motyw zdąży się graczowi znudzić, do gry wchodzą zabawy z podmuchami wiatru i lawirowaniem pomiędzy kolcami za pomocą powietrznych prądów. </p>
<p>Autorzy mają jeszcze inne sposoby na utrzymanie świeżości rozgrywki. Każdy ze „światów” połączony jest dwoma poziomami, które służą jako pomosty. Pierwszy z nich nawet dosłownie, bo polega na zasuwaniu po wyrastających kitach włosów. Wiem, że brzmi to kretyńsko, ale taka właśnie jest ta gra. Dość powiedzieć, że pomykanie po owłosieniu słodziutkich stworków inspirowane wydaje się być przygodami Sonica i stanowi fajną odskocznię od „zwykłej” rozgrywki. Niebieskiego jeża tu zresztą więcej, bo w późniejszych etapach jedną z umiejętności postaci jest zasuwanie sprintem po ścianach. Inspiracji słynnymi tytułami znajdzie się w Origins oczywiście dużo więcej – zresztą nic dziwnego, skoro gra jest jakby kompilacją wszystkiego tego, co w gatunku najlepsze. Co w niczym nie przeszkadza, by z tego gatunku na chwilę wyskakiwać – drugi z poziomów specjalnych to nic innego jak scrollowana strzelanina, równie klasyczna co i rdzeń gry. Bohaterowie wykorzystując przerośnięte komary lecą z lewa na prawo i prują do przeszkadzajek ze&#8230; swoich paszczęk. Znaczy – plują na nie. Co ciekawe, również do tego aspektu autorzy podeszli ambitnie. Kolejne etapy strzelaniny są coraz bogatsze i bardziej zakręcone, także i te fragmenty gry przechodzi się z dużą dozą frajdy. W żadnym wypadku nie sprawiają wrażenia zapchajdziur.</p>
<p><strong>W dodatku z polotem</strong><br />
Poziom trudności również dopracowano pieczołowicie, w kilku miejscach musiałem trochę się nagimnastykować, a czasem nawet ruszyć głową. Jeżeli o najmłodszych graczy chodzi, to trafia czasem kosa na kamień i pojawia się frustracja, zwłaszcza kiedy gra wprowadza nowe mechanizmy, jak na przykład śliskie podłoże. Zresztą często w grze dzieje się bardzo dużo, walą się jakieś elementy planszy, inne trzeba zniszczyć lub odblokować, a to wszystko w połączeniu z miejscami zawrotną szybkością może sprawiać dzieciom trudności. RO bywa dodatkowo dość surowe dla gracza, bo zgon następuje po zaledwie jednym kontakcie z potworkami czy kolcami. Młodsi gracze wymagają raczej asysty kogoś doświadczonego i właśnie w taki sposób najlepiej się gra. Kanapowa kooperacja do czterech graczy to kupa frajdy, a system wskakiwania do rozgrywki w dowolnym momencie pozwala na szybkie interwencje w bardziej frustrujących momentach, choćby taką interwencją miało być zebranie liścia od pociechy – postacie mogą zarówno współpracować, jak i w przekomiczny sposób klepać się po maskach i podstawiać sobie świnię. Wycięcie okazjonalnego numeru towarzyszowi zawsze kończyło się salwami śmiechu, głównie dlatego, że „śmierć” kooperanta zamienia go w latającego bąbla, którym można sterować. Takiego delikwenta pozostali gracze przywracają do gry klepnięciem. To świetny mechanizm, dzięki któremu maluch może „przebąblować” najtrudniejsze momenty gry, w trakcie których poci się rodzic.</p>
<p>Przejście gry, w zależności od umiejętności, to jakieś 8 do 10 godzin zabawy. Jak na platformówkę to wynik zdecydowanie sycący, a dodatkowo można go nieco podbić kanapowymi nasiadówami ze znajomymi. Do gry wraca się z przyjemnością z nowymi graczami, bo fajnie jest sprzedać komuś liścia w potylicę i wrzucić go na kolce, albo uciekać przed kumplem, który próbuje się zrespawnować. Brak sieciowego multiplayera mnie nie bolał, bo przy takich grach lepiej obcuje się z bliźnimi grając ramię w ramię. Jestem jednak świadom, że brak tej opcji może niektórym przeszkadzać, dlatego policzę to jako minus. Tak samo jak fakt, że  niewiele jest rzeczy do odblokowania, strojów i postaci jest ledwie garstka, a oprócz „wątku głównego”, bonusowych poziomów i śrubowania wyników nie ma więcej do roboty. Chociaż może akurat ten minus wynika z tego, że RO jest tak dobry, że chciałoby się bawić jeszcze dłużej.</p>
<p>Zarówno młodsi jak i starsi będą kulać się ze śmiechu, bo gra aż kipi humorem. Miejscówki są równie pokręcone, jak postacie, a wszystko to przedstawiono za pomocą absolutnie przepięknej, ręcznie rysowanej grafiki. Rayman Origins wygląda i rusza się jak kreskówka i grę ze spokojem można nazwać cukierkiem dla oczu. Dla uszu to również poezja, muzyka przypominała mi kwasy w stylu Neverhood, wykonane jednak o wiele lepiej i z większym bogactwem gatunków. Oprawa audiowizualna to istny majstersztyk, przez około 9 godzin zabawy wciąż zaskakiwała i bawiła. Czy warto w RO inwestować? Zdecydowanie tak, nawet jeśli nie macie dzieci. To najlepsza w tym roku platformówka.</p>
<div class="drugaopinia">
<h3>Druga opinia</h3>
<p><strong>GULASH:</strong> Co za gra! Nie spodziewałem się takiej eksplozji szalonych barw, genialnego plumkania z głośników i całej masy pozytywnych emocji, gdy uruchamiałem Origins. Jest tak, jak pisze Sas – od pierwszej chwili spędzonej z grą banan nie schodzi z twarzy i aż żal ściska, gdy zabawa się kończy. Piękne dziełko, taki powrót Raymana to ja rozumiem! <strong>9/10</strong>
</div>

<a href='http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/attachment/11-81/' title='11'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1144-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="11" title="11" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/attachment/21-31/' title='21'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2117-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="21" title="21" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/attachment/22-24/' title='22'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2213-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="22" title="22" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/attachment/23-24/' title='23'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2313-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="23" title="23" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/attachment/24-20/' title='24'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2411-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="24" title="24" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/attachment/25-19/' title='25'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2511-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="25" title="25" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/attachment/26-13/' title='26'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2611-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="26" title="26" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/attachment/28-4/' title='28'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/282-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="28" title="28" /></a>

<div class="su-linkbox" id="post-14142-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/&quot;&gt;Rayman Origins&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/wii/rayman-origins/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1144-150x150.jpg" />
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1144.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">11</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/1144-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2117.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">21</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2117-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2213.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">22</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2213-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2313.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">23</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2313-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2411.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">24</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2411-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2511.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">25</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2511-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2611.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">26</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2611-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/282.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">28</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/282-150x150.jpg" />
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Halo: Combat Evolved Anniversary</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:32:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[Xbox 360]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14148</guid>
		<description><![CDATA[10 lat temu zadebiutował pierwszy Xbox. Microsoft rzucił wyzwanie weteranom branży i wprowadził na rynek swoją pierwszą konsolę. W dniu premiery było dostępnych kilka bardzo dobrych gier, wystarczy wymienić Dead or Alive 3, Project...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>10 lat temu zadebiutował pierwszy Xbox. Microsoft rzucił wyzwanie weteranom branży i wprowadził na rynek swoją pierwszą konsolę. W dniu premiery było dostępnych kilka bardzo dobrych gier, wystarczy wymienić Dead or Alive 3, Project Gotham Racing i Munch’s Oddysee, by wywołać miłe wspomnienia, ale to Combat Evolved spowodowało, że gracze ustawiali się w kolejkach przed sklepami. Teraz, po dekadzie od rozmrożenia szefa wszystkich szefów, możemy przypomnieć sobie początki jednej z najważniejszych serii na konsolach.</p>
<p><strong>Tylko dla fanów</strong><br />
Wiem, że teraz najpopularniejsza strzelanina to Call of Duty, ale Halo to nadal bardzo mocna marka. Bez wątpienia najważniejsza dla Microsoftu. W oczekiwaniu na jej czwartą część otrzymaliśmy prezent. My, czyli fani Halo. Jeżeli nigdy nie przekonaliście się do bohatera zamkniętego w zielonej puszce, to nie macie czego szukać w Anniversary. Przede wszystkim ciężko Wam będzie przełknąć fabułę. Dlaczego? Ludzie przegrywają wieloletnią wojnę z paroma miliardami kosmitów, ale przypadkowo trafiają na instalacje wymarłej rasy i również przypadkowo uwalniają pasożyty, które zagrażają życiu w całym wszechświecie. Wspomniana instalacja jest częścią systemu mającego za zadanie zniszczyć wszelkie istoty żywe w galaktyce, by tym samym zagłodzić na śmierć niepokonanego wroga. A kierują nimi psychopatyczne, podśpiewujące roboty. To tak w skrócie. W czasach lekkiego SF w stylu Killzone, Bulletstorm, czy Gears of War, heroiczna walka Johna 117 może wydawać się parodią gatunku. Czasy się zmieniają, co widać nawet po ODST i Reach, w których zrezygnowano z przegiętych potworów z oryginalnej trylogii. Dlatego zremasterowany oryginał docenią jedynie osoby, które są z serią od początku i chciałyby jeszcze raz przeżyć pierwsze lądowanie na Halo. Na szczęście nie będzie ono twarde.</p>
<p>Microsoft nie poszedł na łatwiznę jak Capcom i nie wydał Combat Evolved jedynie z dopiskiem HD. Tak wiele zmian w stosunku do oryginału widzieliśmy chyba jedynie w Metal Gear Solid: The Twin Snakes, a kolejna taka perełka, która zostanie wydana w przyszłym roku to Oddworld: Stranger’s Wrath. Mimo wszystko Anniversary to remake wyjątkowy, bo w czasie rzeczywistym można zmieniać nową oprawę graficzną na starą. Halo działa na dwóch silnikach, więc takie cuda są możliwe. Warto przypomnieć sobie jak gra wyglądała 10 lat temu, żeby docenić ogrom prac nad nową wersją. Nie chodzi tylko o wyższą rozdzielczość, modele postaci, broni i pojazdów, ale przede wszystkim otoczenie. W miejscu, gdzie stała płaska tekstura udająca górę, teraz rozciąga się malowniczy łańcuch górski. Puste, powtarzające się wnętrza zostały zapełnione detalami i tchnięto w nie życie. Czasami celowo zatrzymywałem się, podziwiając cudowne widoki, a później przełączałem się na starą wersję i nie mogłem uwierzyć jak wiele zmieniono. Ulepszono także efekty świetlne, a całość przypomina pod względem wykonania Reach, choć projekty są lepsze ze względu na ciekawszą architekturę struktur obcych i bardziej różnorodne środowisko gry. Jedynie twarze postaci odstają od ostatniej części Halo stworzonej przez Bungie, ale i tak prezentują sensowny poziom. Nawet jeśli nie wstąpiliście w szeregi UNSC, to sprawdźcie jeden z wielu zwiastunów Anniversary i zastanówcie się czy nie chcielibyście zobaczyć swojej ukochanej gry w tak wspaniałej szacie graficznej. Ja poczułem się wyróżniony.</p>
<p><strong>Stare i nowe</strong><br />
Recenzując Resident Evil 4 HD pisałem, że to nadal doskonała gra, ale fatalna konwersja. Combat Evolved jest pięknym remake’iem, ale czy nadal dobrą strzelaniną? 343 Industries nie chcieli zmieniać oryginalnych doświadczeń i pozostawili wszystko po staremu; animację postaci, sztuczną inteligencję wrogów i sojuszników oraz model jazdy pojazdami. Są plusy takiego rozwiązania, bo pomysł na rozgrywkę nadal jest prosty i genialny, ale muszę też wspomnieć o minusach. Można zachwycać się tym jak teraz wyglądają żołnierze, ale w połączeniu ze starymi animacjami osiągnięto efekt komiczny. Najgorzej jest na zakrętach, kiedy chłopaki najpierw skręcają się w tułowiu, a dopiero po sekundzie do ruchu dołączają nogi. Wygląda to tak jak na pokazach iluzjonistów, w trakcie których magicy przecinają swoje seksowne asystentki. W ogniu walki nie zwracałem na to uwagi, niemniej czasami wybuchałem śmiechem z powodu takich niezamierzonych żartów. Nie było mi jednak wesoło z powodu poziomu trudności. </p>
<p>Halo po dziesięciu latach nadal ma lepszą SI od wielu współczesnych strzelanin. Nie ma mowy o powtarzających się skryptach, bo jeśli zginiecie i zaczniecie od zapisanego stanu gry, to ci sami wrogowie, w tym samym miejscu mogą zachowywać się inaczej. Nie będą odradzali się w nieskończoność, nie zajmą z góry ustalonych pozycji, tylko będą z Wami naprawdę walczyć. Master Chief na szczęście ma spory arsenał, by sobie z nimi poradzić i potrafi pilotować każdą maszynę, również wrażą, skracając długość życia przeciwników do absolutnego minimum. Może i dobrze, że 343 Industries niczego nie ruszali, bo zachowano doskonały balans rozgrywki. Z drugiej strony nie można narzekać na pewne zmiany, czyli dodanie kooperacji dla dwóch osób w kampanii oraz terminali znanych z Halo 3, których niezrozumiałe przekazy zastąpiono krótkimi filmikami. Poza tym warto wspomnieć o osiągnięciach oraz mutatorach rozgrywki. Czaszki nie były dostępne w oryginale, a teraz działają na takich samych zasadach jak w trójce. Bardzo dziękuję za wszystkie nowości.</p>
<p><strong>Koledzy, gramy?</strong><br />
Szkoda tylko, że nie mogę tego samego napisać o trybie multiplayer. Combat Evolved teoretycznie pozwalało tylko i wyłącznie na zabawę na jednej konsoli na podzielonym ekranie, ale partyzantka fanów umożliwiała wieloosobowe pojedynki dzięki emulatorom. Teraz mamy Live i nie musimy martwić się o multiplayer. A może jednak? Problem w tym, że fani domagali się topornych, prostych zasad, a nie rozbudowanego systemu z Reach. Zdobywanie punktów doświadczenia, odblokowywanie części pancerza, czy wybieranie specjalizacji na dłuższą metę okazało się błędem. Bungie podkradli kilka pomysłów z serii Battlefield i Modern Warfare, co początkowo wydawało się właściwym krokiem, ale liczba graczy, którzy nadal uruchamiają Reach spada z każdym miesiącem, a gra z trudem łapie się do pierwszej dziesiątki najpopularniejszych tytułów na Xbox Live. A właśnie na podstawie zasad z tej gry został zbudowany multiplayer Anniversary. Wybrano jedne z najlepszych map z pierwszej i drugiej części (w sumie jest ich tylko sześć), a każda z nich dostępna jest w dwóch wersjach, czyli klasycznej oraz lekko przebudowanej, ale to na dobrą sprawę dodatek do Reach, a nie odświeżony multiplayer z Combat Evolved. Zresztą Anniversary Map Pack można kupić osobno za 1200 MSP, bo remake Halo nie jest wymagany do jego uruchomienia. Wystarczy płytka z Reach.</p>
<p>Kinect został dodany na siłę i nie czułem, żeby gra była lepsza z dodatkowym kontrolerem. Komendy głosowe (np. zmiana magazynka, rzut granatem) nie mają sensu, bo lag może kosztować życie. Kinect lepiej sprawdza się w przeglądaniu filmów w terminalach oraz skanowaniu obiektów i ich przeglądaniu w bibliotece. Zabrakło mi Halovisty – Forza 4 ma wspaniały garaż, więc zamiast głupot wolałbym zobaczyć, co ma pod maską Banshee, albo postrzelać na wirtualnej strzelnicy.</p>
<p>Cieszyłem się jak dziecko z ponownego wydania Halo i jestem w stu procentach zadowolony z kampanii, bo pomniejsze niedoróbki nie obniżają wysokiej oceny. Po raz pierwszy można ukończyć ją w kooperacji, co także podwyższa jej wartość. Niestety nie spełniło się moje marzenie o powrocie do całonocnego grania w klasycznego multiplayera. Powróciły jedne z najlepszych mapek w historii serii, ale co z tego, skoro zmieniono zasady rozgrywki? Dziwię się, że Microsoft nie widzi jak traci fanów, którzy nadal grają w trzecią część, nieskalaną modernwarfare’owymi wpływami.</p>
<div class="drugaopinia">
<h3>Druga opinia</h3>
<p><strong>GULASH:</strong> W Halo: Combat Evolved grałem jak zły, oszołomiony wręcz kapitalną SI przeciwników, fizyką Warthoga, regenerującą się energią, czy muzyką Marty’ego O’Donnella. To już dziesięć lat temu? Daaamn. Z przyjemnością odpaliłem Anniversary, by cofnąć się do tamtych czasów. A tutaj&#8230; mimo zgrzebnej grafiki i zremiksowanej ścieżki dźwiękowej gra wydaje się już nieco oldskulowa pod względem mechaniki. Raczej dla fanów retro&#8230; <strong>8/10</strong>
</div>

<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/attachment/21-30/' title='21'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2116-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="21" title="21" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/attachment/22-23/' title='22'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2212-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="22" title="22" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/attachment/23-23/' title='23'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2312-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="23" title="23" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/attachment/24-19/' title='24'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2410-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="24" title="24" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/attachment/25-18/' title='25'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2510-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="25" title="25" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/attachment/26-12/' title='26'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2610-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="26" title="26" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/attachment/27-8/' title='27'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/274-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="27" title="27" /></a>
<a href='http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/attachment/29-3/' title='29'><img width="150" height="150" src="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/292-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="29" title="29" /></a>

<div class="su-linkbox" id="post-14148-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/&quot;&gt;Halo: Combat Evolved Anniversary&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/halo-combat-evolved-anniversary/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2116-150x150.jpg" />
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2116.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">21</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2116-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2212.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">22</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2212-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2312.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">23</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2312-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2410.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">24</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2410-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2510.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">25</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2510-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2610.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">26</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/2610-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/274.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">27</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/274-150x150.jpg" />
		</media:content>
		<media:content url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/292.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">29</media:title>
			<media:thumbnail url="http://recenzje.neogo.pl/files/2012/03/292-150x150.jpg" />
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Child of Eden</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/playstation-3/child-eden-2/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/playstation-3/child-eden-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:29:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[PlayStation 3]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14167</guid>
		<description><![CDATA[Child of Eden to celowniczek na szynach. Kamera sunie przez poziom, a gracz nie ma wpływu na ruch. Strzelanie nie jest tak proste jak w innych grach. Tu liczy się, by najpierw zaznaczyć jak...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Child of Eden to celowniczek na szynach. Kamera sunie przez poziom, a gracz nie ma wpływu na ruch. Strzelanie nie jest tak proste jak w innych grach. Tu liczy się, by najpierw zaznaczyć jak najwięcej celów (maksymalnie osiem) i dopiero wtedy odpalić atak. Są też cele odporne na podstawową broń, dlatego należy używać tzw. tracera szybko wypluwającego pociski. Umiejętne korzystanie z obu giwer jest niezbędne do ukończenia gry. </p>
<p>Brzmi znajomo? Pewnie dlatego, że Child of Eden w wersji na X360 zrecenzowaliśmy w czerwcu. PS3 dopiero teraz doczekała się konwersji. Poza obsługą Move i 3D jest to ta sama gra.</p>
<p><strong>Move bije Kinecta</strong><br />
Child of Eden jest kompletnie oderwana od rzeczywistości, spójrzcie tylko na screeny. Nikt takich gier dziś nie robi i już to sprawia, że warto dać jej szansę. Zwłaszcza teraz, w wersji na PS3, która oferuje lepsze sterowanie kontrolerem ruchowym. Jako, że to momentami dość trudna zręcznościówka, musi dać się precyzyjnie i szybko poruszać celownikiem widocznym na ekranie. Kinect na tym polu zawodził, a przy co szybszych fragmentach zdarzało się, że sprzęt mylił się, źle odczytując ruchy, czy nie mogąc zdecydować się, która ręka była ważniejsza (prawa – podstawowa broń, lewa – tracer). PS Move jest dokładniejszy, z łatwością wskazywałem cele i nie mogłem pomylić jednej broni z drugą, bo żeby użyć tracera trzeba wcisnąć spust, a odpalenie zwykłego ataku wymaga machnięcia ręką. A że robi się to w rytm lekko popowej, elektronicznej muzyki z domieszką kobiecego wokalu, czułem się jak futurystyczny dyrygent, co tylko zachęcało mnie do gibania się przed ekranem. Oczywiście da się grać na padzie, wtedy bronie przypisane są pod różne przyciski, ale można też zmienić sterowanie tak, że Move służy do poruszania celownikiem, ale strzela się naciskając przyciski – w późniejszych etapach, gdy akcja przyspiesza, takie pomieszanie dwóch różnych opcji sterowania sprawdza się doskonale zapewniając i precyzję, i szybkość ruchu.</p>
<p>Powtórzę za Blizzem: Warto zapoznać się z Child of Eden dlatego, że jest jedyna w swoim rodzaju, zarówno jeśli chodzi o oprawę, jak i rozgrywkę, ale także po to, żeby pokazać producentom, że jest miejsce na rynku dla oryginalnych i niebanalnych gier. Nie wszystkim przypadnie do gustu, ale zagrać może każdy – dla weteranów jest poziom trudności Hard, a dla graczy niedzielnych Feel Eden, w którym jest włączona nieśmiertelność, co pozwala skupić się na muzyce i wizualiach. Do Child of Eden będziecie powracali wielokrotnie, by poprawić wyniki, odblokować dodatki, czy wreszcie, żeby jeszcze raz zanurzyć się w tym świecie i posłuchać muzyki.</p>
<div class="su-linkbox" id="post-14167-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/playstation-3/child-eden-2/&quot;&gt;Child of Eden&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/playstation-3/child-eden-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
	</item>
		<item>
		<title>Zombie Apocalypse: Never Die Alone</title>
		<link>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/zombie-apocalypse-die/</link>
		<comments>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/zombie-apocalypse-die/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Mar 2012 15:27:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>gulash</dc:creator>
				<category><![CDATA[PlayStation 3]]></category>
		<category><![CDATA[Xbox 360]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://recenzje.neogo.pl/?p=14169</guid>
		<description><![CDATA[A przecież nikt nie powinien zbyt długo zastanawiać się jak rozbić czerep nieumarłego, bo zostanie rozszarpany na strzępy. Kolejna grupka ocalałych, kolejne miasto, kolejna horda truposzy. Nie ostygły jeszcze piły po wizycie na...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A przecież nikt nie powinien zbyt długo zastanawiać się jak rozbić czerep nieumarłego, bo zostanie rozszarpany na strzępy.</p>
<p>Kolejna grupka ocalałych, kolejne miasto, kolejna horda truposzy. Nie ostygły jeszcze piły po wizycie na polskiej wyspie Dead Island, a już trzeba walczyć o przetrwanie. Ja czuję straszne przesycenie rynku zombiakami i widać, że powoli kończą się też pomysły na gry. W Never Die Alone trzeba przebić się przez dzielnice zainfekowanego miasta i wymordować wszystko, co jest głodne i śmierdzi. Miała to być kolejna parodia, ale pierwsza część była lżejsza i zabawniejsza. Wprawdzie dorzucono nowych przeciwników, bronie i bohaterów, a oprawa stoi na wyższym poziomie, ale rozgrywka zbyt szybko się nudzi.</p>
<p>Grę można skończyć w jeden wieczór, więc nie jest to najlepsza inwestycja. Poza tym na ekranie panuje tak wielki chaos, że niewiele widać, a w trakcie nocnych etapów ciężko odszukać własną postać. Walka na małych, ale świetnie zaprojektowany arenach z jedynki była bardziej sycąca, niż zwiedzanie wymarłych miejscówek w dwójce.</p>
<div class="su-linkbox" id="post-14169-linkbox"><div class="su-linkbox-label">Odnośnik do tej strony:</div><div class="su-linkbox-field"><input type="text" value="&lt;a href=&quot;http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/zombie-apocalypse-die/&quot;&gt;Zombie Apocalypse: Never Die Alone&lt;/a&gt;" onclick="javascript:this.select()" readonly="readonly" style="width: 100%;" /></div></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://recenzje.neogo.pl/xbox-360/zombie-apocalypse-die/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
	</item>
	</channel>
</rss>

