Dead Space

marzec 2011

obrazek

Ostrożnie, zgniłe jabłka!

RAGE robił kapitalne wrażenie, ale był tylko celowniczkiem na szynach. Infinity Blade miało swój urok, wyglądało cudownie, a jednak bardzo ograniczone sterowanie i niewielka liczba miejscówek sprawiała, że również nie dało się jej nazwać grą żywcem przeniesioną z konsol stacjonarnych. Oba tytuły to już przeszłość, odpalcie Dead Space, a przekonacie się, że na urządzeniach Apple mogą ukazywać się tytuły rodem z HD-genów.

TAKI MAŁY, A TAKI DUŻY
To normalny Dead Space. Nie żaden celowniczek, czy dwuwymiarowa platformówka, a prawdziwa strzelanka TPP. Tym razem bohaterem nie jest Isaac Clarke, a nieszczęsny głupiec, który przyczynił się do sprowadzenia na Sprawl nekromorfowego koszmaru. Jego ziomki porzuciły go, gdy wykonał dla nich zadanie, a teraz musi jakoś ewakuować się z tego mało przyjaznego kosmicznego miasta. Historia pokazana w przenośnym Dead Space bezpośrednio poprzedza wydarzenia z DS2.

Bohater zwany Vandalem zakuty jest w pancerz, zupełnie jak Isaac. I ma równie fajne bronie, do których szybko zaczyna brakować amunicji, a nawet może korzystać z pola stazowego spowalniającego ruchy znajdujących się w nim postaci czy urządzeń, a także z mocy telekinezy. No i ma wskaźniki zdrowia oraz mocy na plecach, dzięki czemu ekranu nie zaśmiecają żadne napisy. Liczba nabojów widoczna jest na hologramie nad bronią, czyli wszystko jest tak samo jak na dużych konsolach. Właśnie to robi ogromne wrażenie, a gdy człowiek pomyśli sobie, że NGP będzie miało więcej mocy i na dodatek dwa analogi… Będzie grubo. A właśnie, skoro mowa o gałkach, takowych oczywiście nie ma w Jabłkach. Do sterowania trzeba się przyzwyczaić, zwłaszcza na iPadzie, bo mniejsze iPhone i iPod Touch lepiej leżą w dłoni i kciuki nigdy za daleko nie odjeżdżają, gdy smarujemy po ekranie. A gdy trzeba działać szybko, np. wycelować, strzelić, opuścić broń i się wycofać, przeładować, użyć stazy, znowu wycelować i strzelić – krótko mówiąc grać jak w Dead Space na PS3 czy Xboksie 360, wtedy robi się nieprzyjemnie. Jednak co gałki, to gałki, a stukanie w ekran w przypadku takiej gry nigdy nie zastąpi wciskania przycisków. Ale za to gra korzysta z żyroskopów wbudowanych w iZabawki, dzięki czemu szybko przekręcając urządzenie przełączamy broń w drugi tryb strzału. W ten sposób możemy wystrzelić wiązkę energii pionowo lub poziomo, zależnie od tego, jak chcemy pokroić Nekromorfy.

MOCY PRZYBYWAJ
A jednak szybko zacząłem nudzić się przenośnym Dead Space. Gra nie jest długa, ale przemierzanie jednakowych, wąskich korytarzy i od czasu do czasu walka w ciasnym pomieszczeniu wypełnionym Nekromorfami, to trochę za mało, by nie zacząć ziewać po dwóch-trzech godzinach grania. Nie traktuję tego w kategorii „twórcy nie mają już pomysłów co jeszcze można wymyślić w temacie rozgrywki”, tylko uznaję, że wszelkie ograniczenia dotyczące projektów poziomów i filmowych momentów wynikają z mocy sprzętu. Jednak iZabawki nie są aż tak potężne, choć dozując sobie grę, można odnieść wrażenie, że NGP nie ma czego szukać na rynku. Ma, a iPhone i spółka też nie mają czego się wstydzić. Dead Space pokazuje, że można zrobić na nie core’owy tytuł i to taki, w który da się grać. W małych dawkach jest super.

Druga opinia

GULASH: Grałem sporo w przenośne Dead Space w samolocie, lecąc na prezentację The Darkness II. Na początku było fajnie; ta seria jest przecież świetna. Po 2 godzinach jednak doszło do mnie, że tu nie ma niczego nowego, czego bym nie widział w pierwszej części gry na „duże” konsole. Jednak jako gra na iPhone – szacun dla developerów. 7/10

Dodaj swoją opinię