PixelJunk Eden
wrzesień 2008
W takim miejscu musieliby mnie wsadzić w biały kaftan. Wyobraźcie sobie LocoRoco, wypierzcie je z kolorów, tło niech czasem będzie czarne, a innym razem niech kojarzy się z obiektami z REZa albo z Tronem. Nie zapomnijcie o podłożeniu odpowiedniej muzyki. Ambient przechodzący w szybsze, pulsujące, elektroniczne dźwięki.
Tak mniej więcej wygląda PixelJunk Eden, ambitna gra, dołączająca do pokręconych tworów pokroju flOw, przeznaczonych dla „otwartych umysłów” i lanserów – pochwalcie się ukończeniem kilku poziomów na forum, a zaraz zyskacie szacun. W modzie jest chwalenie Edena, ale nie jest to jakieś cudo, więc nie rzucajcie się na nią na ślepo. Lepiej sprawdzić ją wcześniej u znajomego.
Gracz steruje małym ludkiem, dalekim kuzynem Spider-mana. Przykleja się do każdej powierzchni, ale nie może chodzić, tylko podskakuje i ewentualnie zaczepia się o coś linką, na której przez chwilę może się bujać. W powietrzu da się lekko zmienić kierunek lotu i to tyle. Ludek musi dotrzeć do pewnego przedmiotu znajdującego się hen wysoko, żeby to zrobić należy „wyhodować” pnące się w górę rośliny. Jedyny sposób – wpaść na przelatujące kuleczki i gwiazdeczki (Spectra). Zniszczone rozpadają się na setki kawałków, które automatycznie gromadzą się w jakimś punkcie. Gdy powstanie z nich pełne kółko, trzeba w nie wskoczyć, a wyrośnie z niego roślina, po której ludek wejdzie trochę wyżej, by tam powrócić do niszczenia Spectra. Na początku może je rozwalić dotykając je liną, później jest trudniej. Niektóre tylko się na linie zatrzymują, inne ją przecinają, co grozi upadkiem i koniecznością mozolnego wspinania się, co nie jest łatwe. Gracz nie wpływa na to, jak wysoko ludek wyskoczy, więc trzeba liczyć na fuksa. Czasem uda się gdzieś doskoczyć, innym razem już nie, choć wydawać by się mogło, że nie powinno być z tym problemów. Kolejne poziomy są coraz bardziej pokręcone. Pojawiają się teleportery przenoszące bohatera wyżej, od czasu do czasu zawieje wiaterek znosząc ludka w którymś kierunku. Zginąć się nie da, ale zawsze jest za mały limit czasu, a w stresie łatwo pomylić się i spaść na sam dół, albo zapomnieć, że nie da się przykleić do gałęzi, jeśli ludek nie leci spokojnie tylko kręci się wokół własnej osi.
![]()
Można bawić się jednocześnie w trójkę, kto za długo pozostanie poza ekranem, po chwili automatycznie przeniesie się tam, gdzie są pozostali gracze. W koopie łatwiej uporać się ze Spectra i hodowaniem. Odważny projekt, ale chyba bardziej pasowałby na PSP.
Druga opinia
GULASH: Może i jestem lanserem z otwartym umysłem, jak życzliwie zauważył Mielu, ale Pixeljunk Eden wciągnął mnie miejscami nawet bardziej niż kapitalny Braid na XBLA, choć sam Braid to mała perełka, która nie powinna pozostać niezauważona. Jeśli chodzi o Pixeljunk Eden, po prostu uwielbiam hipnotyzujące eksperymenty wektorowo-muzyczne z minimalizmem, a w przypadku tej gry można mówić o takim właśnie połączeniu. Z głośników dobiega pulsujący rytm; trzeba podczas zabawy w Eden odnaleźć właściwy flow dla własnych ruchów, a wtedy zabawa staje się bardziej intuicyjna. Owszem, gra jest trudna, ale niezwykle satysfakcjonująca. Ogólnie jestem fanem „Pixeljunków” na PSN. 8/10
