Boom Blox: Smash Party
lipiec 2009
Kiedy ponad rok temu okazało się, że gra opracowana przez Stevena Spielberga to zabawa w zbijanie klocków, nikt nie wróżył jej wielkiego sukcesu.
Prawie milion sprzedanych sztuk pokazał, że dobry produkt zawsze się obroni, a przy okazji zmotywował Electronic Arts do przygotowania kontynuacji. Wiele poprawiać nie musieli, więc zastosowali sprawdzoną recepturę „więcej, szybciej, mocniej”, która również w tym przypadku zadziałała bez pudła. Smash Party to pewna inwestycja, która powinna przypaść do gustu niemal każdemu.
Zasady zabawy nie są skomplikowane. Generalnie rozbija się o budowle z klocków, różnego rodzaju piłki w ręku gracza oraz zaawansowaną fizykę stojącą za tym wszystkim. Zadania są zróżnicowane, jak choćby zawalanie wieży jednym rzutem czy też dobieranie się do ukrytych kryształków. Klocki występują oczywiście w wielu wariantach, różnią się kształtem, masą czy funkcją – nie brakuje bloczków wybuchowych, znikających czy niszczących inne obiekty. By zapewnić jak największą różnorodność dodano także inne narzędzia destrukcji: powraca lepka ręka służąca do ostrożnego wyjmowania poszczególnych segmentów, a swoją premierę ma między innymi proca (wystrzeliwuje klocek w kierunku reszty) czy laser. Pokombinowano także nieco z grawitacją. Tak więc, choć wszystko kręci się wokół klocków, każdy z kilku trybów zabawy oferuje nieco inne doświadczenia.

Smash Party najbardziej imponuje swym rozmachem. Po pierwsze, EA zamieściło na płycie około czterysta poziomów, zarówno w trybie solo, jak i ze znajomymi (współzawodnictwo i kooperacja). Druga rzecz to jeszcze bardziej rozbudowany edytor poziomów (tych już obecnych i zupełnie nowych), prosty w obsłudze, ale dający naprawdę olbrzymie możliwości. Ponad to wszystko przedkładam jednak integrację z serwerami EA. Wprawdzie nie da się bawić online, ale kilkadziesiąt sekund trwa dostęp do bazy nowych poziomów. Część z nich stworzona przez developerów (ma być ich docelowo drugie czterysta), reszta przez graczy. Zagrać można w nie od razu, ale jeśli się chce, nikt nie broni, by zapisać je w pamięci konsoli. Dodatkowo plansze są oceniane i sortowane według kilku wytycznych. Co oczywiste, samodzielnie stworzonymi kawałkami można się dowolnie dzielić ze znajomymi bądź wysłać je na serwer EA. Wszystko działa szybko i bez problemów.
Smash Party jest w pełni warte swojej ceny – oferuje miesiące zabawy tak dla zapalonych projektantów, jak i zwolenników imprezowego grania. Biorąc pod uwagę nacisk na kreatywność graczy, zaryzykuję stwierdzenie, że Wii doczekało się swojego odpowiednika LittleBigPlanet.
Druga opinia
GONZO: Kolejny krwawy albo dorosły tytuł na Wii? Nie tym razem, choć wyjątkowo to nic zdrożnego, bo miło jest popatrzeć, a jeszcze przyjemniej zagrać w Smash Party. Wreszcie zawartość gry nie woła o pomstę do nieba i inwestując w nią można oczekiwać sporej dawki solidnej zabawy na wysokim poziomie. Tak powinno Boom Blox wyglądać za pierwszym razem, więc bez wahania oczko w dół – bardzo nie lubimy, kiedy ktoś doi kasę. Szczególnie z nas samych. Grafika jest oszczędna, ale w żadnym wypadku biedna, raczej przemyślana i dostosowana do rozgrywki. Jestem bardzo łasy na intuicyjny i grywalny multi, zaś BBBP dostarcza także w tym elemencie. Wreszcie, rzec można. 8/10
