Spider-Man 3

czerwiec 2007

obrazek

Problemy emocjonalne Człowieka Pająka negatywnie odbiły się na jego najnowszej grze o jego przygodach. Jest równie mocno, jeśli nawet nie bardziej, wewnętrznie rozdarta. Spider-Man 3 to pierwsza odsłona serii na konsolach nowej generacji, nie wyłączając other-gena Nintendo, czyli Wii, ale dostępna jest też na PlayStation 2.

Co ciekawe, grę na PS3 i X360 przygotowała ekipa z Treyarch, a za wersje na słabsze sprzęty odpowiada Vicarious Visions. Rozdwojenie jaźni zapewnione już na samym początku, a dalej jest tylko gorzej… albo lepiej. To zależy, jak zresztą wszystko w tej nierównej w każdym aspekcie pozycji.

DWA PROSTE I UNIK

Weźmy na przykład walkę w wersji na PS3 i Xboxa 360. Zaliczając kolejne zadania, których jest, delikatnie mówiąc, mnóstwo, Spidey uczy się nowych combosów i technik, co by mu się łatwiej pilnowało ładu i sprawiedliwości. Fajnie, tylko co z tego, skoro gdy już dochodzi do rękoczynów wystarczy klepać na ślepo to jeden, to drugi przycisk odpowiedzialny za atak? Spider-Man 3 to niezła masherka, chociaż momentami gra próbuje ukryć ten fakt stawiając naprzeciw bohatera oponenta, którego nie sposób uszkodzić standardowymi technikami.

Wyobraźcie sobie taką sytuację – Pająk musi zmierzyć się z pięcioma ubranymi w krótkie kiecki lalkami z jednego z nowojorskich gangów, przy czym jedna wyróżnia się tym, że walczy ogromnym młotem. O ile czterema „podstawowymi” przeciwniczkami bohater w ogóle nie musi się przejmować, bo unieszkodliwienie ich to dosłownie minutka bezmyślnego klepania po przyciskach, o tyle na tą jedną wyjątkową musi bardzo uważać. Diablica blokuje każdy cios, przyciąga do siebie i uderza Spideya młotem przez łeb, gdy ten próbuje złapać ją siecią.

Trzeba czekać, aż sama zaatakuje, a nad jej głową pojawi się ikonka informująca o zagrożeniu. W tym momencie należy nacisnąć przycisk odpowiedzialny za zwolnienie czasu (taki bullet time, nazywany tu pajęczym refleksem), dzięki czemu bohater wykona unik, a następnie zgodnie z instrukcją na ekranie odpowiednio zaatakować. Inaczej nie da rady, a przynajmniej do momentu, kiedy Pająk nauczy się strzelać sieciowymi kulkami, które nie wiedzieć czemu świetnie działają na tego typu przeciwników z bliskiej odległości.

Zauważyłem, że bardzo skutecznie obija się kolejnych przeciwników wyskakując w powietrze, podciągając dzięki sieci po jednym w stronę bohatera i uderzając w locie kilka razy odpuszczając na moment żeby ofiara mogła spaść. Spider pozostaje w tym czasie w powietrzu, więc może znowu wypuścić sieć i kontynuować w ten sam sposób masakrowanie nieszczęśnika, aż ten po kilku powtórzeniach zejdzie. Trzeba tylko uważać na wariatów szalejących z bronią palną, żeby nie zostać zdjętym w locie.

JAKI ON CZARNY

Na peesdwójkce i Wii jest troszeczkę inaczej. Dodatkowe umiejętności i ciosy trzeba sobie dokupić za uzbierane podczas gry punkty doświadczenia, które obie konsole naliczają w sobie tylko znany sposób. Wiadomo jedynie, że ich ilość zależy głównie od tego, czy Spidey ubrany jest w czasie walki w standardowy niebiesko-czerwony strój, czy może wspiera się mocą Symbionta. W tym drugim przypadku Pająk szybciej rozprawia się z przeciwnikami, jest znacznie silniejszy i szybszy, ale za to wolniej rośnie mu doświadczenie.

Mało tego, żywy kostium cały czas próbuje przejąć nad bohaterem kontrolę – ekran zalewa czarna substancja, którą w przypadku wersji na Wii należy odgonić machając w odpowiednim kierunku to wiilotem, to gruchą. Mały plusik dla Vicarious Vision za próbę wykorzystania możliwości kontrolera. Parker w dowolnym momencie może zdecydować, w jaki ciuch ma zamiar wskoczyć, tyle tylko, że z czasem coraz trudniej przełączyć się z Symbionta na zwykły kostium. W tym celu należy uporać się z prostą mini-grą, która za każdym razem robi się dłuższa.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda w wersji na PS3/X360. Dostęp do czarnego kostiumu dostałem dopiero po ośmiu godzinach grania (to jakieś czterdzieści procent całości) i mogłem go używać zaledwie przez kilka misji. Nie ma opcji żeby go zdjąć, nie ma zabawy w przełączanie się w dowolnym momencie, ani w walkę z przejmującym kontrolę nad Peterem kosmitą.

Jak więc widzicie Spider-Man 3, to nie jedna, a dwie dość różne gry na cztery „duże” konsole, przy czym – zupełnie jak z przedstawionymi w filmie obliczami Człowieka Pająka – jedna jest dobra, a druga raczej przeciętna.

MIASTO MOJE, A W NIM

Tak jak poprzednie części gry, „trójka” polega na śmiganiu na sieci między nowojorskimi wieżowcami i wyszukiwaniu zadań polegających na uprzykrzaniu życia przestępcom. A przynajmniej tak jest na PS3 i X360, o czym przeczytacie dalej. Zgodnie z zapowiedziami autorów teren gry wygląda na lekko ponad dwa razy większy niż w poprzedniej części. Pająk śmiga po niemal całym Manhattanie, który na mocnych konsolach wygląda całkiem nieźle, a na słabszych mocno przeciętnie. Blade, proste tekstury domów potrafią odstraszyć, jeśli tylko są widoczne. Z dachów najwyższych budynków widać tylko “gołe” bryły wieżowców, co spowodowane jest albo brakiem mocy, albo braiem czasu i umiejętności. Można sobie wmawiać, że chodzi o to żeby nie było żadnych loadingów w trakcie poruszania się po mieście, ale czy w takim razie usprawiedliwia to niewielki ruch na ulicach, drętwe modele przechodniów, okropny pop-up i miejscami rwącą animację? Okej, trochę się rozpędziłem, aż tak źle nie jest, chociaż na pewno nie ma się czym zachwycać. Dopiero X360 i PS3 pokazują, że miasto może tętnić życiem, pełno w nim samochodów i spacerujących ulicami mieszkańców, że budynki nie są tylko prostymi klockami, tylko cieszą oko miłymi teksturami, a światło zachodzącego słońca potrafi pięknie pomalować okolicę. Nie ma jednak mowy o żadnej rewelacji, szczególnie patrząc na to, jakie cuda zaoferują w tym temacie twórcy GTA IV.

Strony: 1 2

Dodaj swoją opinię